Han Solo: Gwiezdne wojny – historie

Dziwne są losy Gwiezdnych wojen po przejęciu przez koncern Disneya. Mnie nowa trylogia zawiodła, stanowi bowiem kuriozalną namiastkę oryginalnej serii wypełnioną aż po brzegi nieudanymi scenami i błędami obsadowymi. Co innego cykl Gwiezdne wojny – historie. Początkowo niewiele się po nim spodziewałem (i sądziłem, że to zwykły skok na kasę). Tymczasem bawię się w kinie całkiem nieźle. Owszem, jest mniej spektakularny oraz pozbawiony pojedynków na miecze świetlne, wreszcie całej tej otoczki związanej z Mocą. Opowiada naprawdę proste, ale ciekawe historie. Takie bez zbędnych przegięć, Lei szybującej w kosmosie i patetycznych gadek o odpowiedzialności.

W filmie Han Solo: Gwiezdne wojny – historie poznajemy wcześniejsze losy jednej z ulubionych postaci fanów serii. Alden Ehrenreich (Twixt, Ave, Cezar!) nie ma co prawda charyzmy Harrisona Forda, ale jest wiarygodny jako zawadiacki młodzieniec ze skłonnością do ryzyka. Poznajemy go, kiedy próbuje wraz z ukochaną prysnąć z Corellii, gdzie mieszka na ulicy i trudni się drobnymi szwindlami. Dziewczyna zostaje jednak schwytana. Han obiecuje, że po nią wróci. Trafia na szkolenie do armii imperialnej i dopiero po trzech latach udaje mu się prysnąć. Podczas ucieczki poznaje niejakiego Chewbaccę oraz Tobiasa (Woody HarrelsonOstatnia audycja, Trzy billboardy za Ebbing, Missouri). Dołącza do jego niewielkiego gangu, próbując zebrać kasę na statek na Corellię…

Jasne, fabuła jest banalna. Ot, liniowa awanturnicza historyjka, która rzuca nas z jednego miejsca na drugie i czasem tylko raczy jakimś naciąganym zwrotem akcji. Tyle tylko, że poszczególne sceny trzymają w napięciu. Bezpretensjonalny humor, sympatyczni bohaterowie oraz brak większych dłużyzn ewidentnie pomagają temu filmowi. Jasne, można przyczepić się naiwności niektórych pomysłów, choćby banalnie prostego skoku na kopalnię cennego paliwa (dlaczego nikt wcześniej nie wpadł na ten pomysł?), ale to nigdy nie miał być głęboki film. Raczej Szybcy i wściekli przeniesieni w kosmos.

I właśnie przy takim podejściu Han Solo: Gwiezdne wojny – historie sprawdza się całkiem nieźle. Ten film powstał, by bawić widzów, i widzów bawi. Być może to nieskomplikowana rozrywka, być może też Alden Ehrenreich to nie Harrison Ford, ale… właściwie co z tego? Ron Howard (Willow, Inferno) z nikim się tu nie ścigał. Chciał po prostu opowiedzieć przyjemną historyjkę ze świata, który kocha wielu kinomanów. I nakręcił. Zdał egzamin. Szkoda tylko, ze widzowie się na tym nie poznali. Już dziś wiadomo, że Han Solo: Gwiezdne wojny – historie zostanie najmniej dochodowym filmem serii. Oby tylko Disney nie zszedł z obranej przez siebie drogi…

Zobacz, jeśli:
– Lubisz Gwiezdne wojny
– Nie jesteś kanonowcem

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie trawisz niczego poza Oryginalną Trylogią
– Spodziewasz się głębokiego filmu, a nie czystej rozrywki
– Chcesz poczuć moc!

Michał Zacharzewski

Han Solo: Gwiezdne wojny – historie, Solo: A Star Wars Story, reż. Ron Howard, wyst. Alden Ehrenreich, Joonas Suotamo, Woody Harrelson, Emilia Clarke, Donald Glover, Thandie Newton, Phoebe Waller-Bridge, Paul Bettany

Ocena: 7,5/10

Polub nas na Facebooku!
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.