Midway

Umarł kiedyś western, słabo ma się melodramat, dogorywa kino wojenne. Każdego roku na wielkie ekrany trafia ledwie kilka filmów opowiadających o przełomowych momentach XX wieku. A przecież w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych tego typu produkcje cieszyły się olbrzymią popularnością! Cóż, najwyraźniej widzowie wolą fikcyjnych herosów od ludzi z krwi i kości. Wielka szkoda…

Szkoda zwłaszcza po seansie najnowszego filmu Rolanda Emmericha (Dzień niepodległości: Odrodzenie, Universal Soldier). Midway pokazuje bowiem, jak wiele ciekawych historii skrywa przeszłość i ilu bohaterów zasługuje na przypomnienie. Wszystko zaczyna się od pamiętnego ataku na Pearl Harbor, podczas którego znaczna część amerykańskiej floty wojennej zostaje zatopiona przez wojska japońskie. Te jednak, zamiast wyprowadzić kolejny cios i zatopić ocalałe lotniskowce, przerzucają swoje siły do innych zadań. Amerykanie przygotowują się do odpowiedzi…

Bohaterów film ma wielu. Pierwsze skrzypce gra pilot Dick Best (Ed SkreinAlita, Czarownica 2) i jego ludzie, ale są też jego przełożeni. Ważną rolę w opowieści pełni Chester W. Nimitz (Woody HarrelsonHan Solo, Venom), który przejmuje dowodzenie nad wojskiem w bardzo trudnym momencie i musi podejmować decyzje na podstawie niepełnych informacji dostarczanych przez wywiad. Podglądamy również samego admirała Yamamoto. W takim gąszczu postaci osoba słabo znająca historię drugiej wojny światowej z pewnością się pogubi.

Co gorsza, pomimo projekcji ciągnącej się ponad dwie godziny obraz sprawia wrażenie skrótowego. Niektóre sceny są ze sobą bardzo słabo połączone i nie wynikają z poprzednich, inne pojawiają się tylko po to, by w sposób łopatologiczny dopowiedzieć jakąś informację widzowi. Chwilami aż się prosi, by rozbudować jakiś wątek, choćby podpułkownika Laytona, kiedy indziej pewne postacie wydają się całkowicie zbędne. Na ekranie nieraz króluje patos, a w dramatycznych wydarzeniach brakuje prawdziwych emocji. Zatopienie każdego statku było przecież wielką tragedią. Dla zasługi wydarzeniem pozbawionym precedensu. Tutaj zupełnie tego nie czuć.

Efektowne bitwy lotnicze toczone nad Pacyfikiem, tonące okręty wojenne i artyleria plująca morzem ognia wyglądają efektownie, choć nieco zbyt komputerowo. Podobnie przeciętnie wypadają aktorzy, którym nie udaje się stworzyć postaci ciekawych i zniuansowanych. Niektórzy prezentują się zaskakująco słabo na tle najwyżej przyzwoicie grających partnerów. Powiedzmy sobie jednak szczerze: większość gwiazd filmu Midway najlepsze lata ma już za sobą. To znane, ale przebrzmiałe nazwiska.

Obraz Emmericha uświadamia, jak wielki potencjał ma kino wojenne i ile ciekawych historii skrywa. Jednocześnie pokazuje, jak łatwo ów potencjał zniszczyć kiepskim scenariuszem, przeciętnymi efektami specjalnymi, wtórnymi rozwiązaniami fabularnymi i wszechobecnym patosem. Tego typu filmy potrzebują realizmu jak kania dżdżu, a Emmerich nigdy za nim nie przepadał…

Zobacz, jeśli:
– Cenisz filmy wojenne
– Lubisz widowiska z przewagą komputerowych efektów specjalnych

Odpuść sobie, jeśli:
– Liczysz na spójny scenariusz
– Dobrze znasz historię
– Nie lubisz patosu w filmach

Michał Zacharzewski

Midway, 2019, reż. Roland Emmerich, wyst. Ed Skrein, Patrick Wilson, Woody Harrelson, Luke Evans, Mandy Moore, Luke Kleintank, Dennis Quaid, Aaron Eckhart, Nick Jonas, Keean Johnson, Etsushi Toyokawa, Alexander Ludwig

Ocena: 5/10

Polub nas na Facebooku.
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.