Czarna Pantera

Zapomnijmy na chwilę o tych wszystkich cudakach z Marvela. Zapomnijmy o miliarderze w zbroi, o kapitanie z pstrokatą tarczą oraz bogu, któremu roztrzaskano młotek. Przenieśmy się na chwilę do samego serca czarnej Afryki, do niewielkiego i ubogiego państewka o nazwie Wakanda. Wydawać by się mogło, że to miejsce zapomniane przez świat, którego nie warto odwiedzać. Żółtaczka, pryszczyca, choroba wściekłych krów gwarantowane. Prawda jest jednak inna. Dzięki tajemniczej substancji o nazwie wibranium powstała tu niezwykle zaawansowana cywilizacja, która skutecznie chroni przed światem swoje tajemnice. I nie chce się mieszać do żadnych konfliktów.

Kiedy w wyniku zamachu ginie władca Wakandy, na tron wstępuje jego syn T’Challa (Chadwick BosemanGet Up On). Dzięki prastarym magicznym mocom miejscowego maga (Forest WhitakerNowy początek, Łotr 1. Gwiezdne wojny) oraz futurystycznej zbroi zaprojektowanej przez jego siostrę (Letitia Wright) pełni on po godzinach funkcję Czarnej Pantery i chroni granice królestwa. Teraz zmuszony jest również je przekroczyć, by dopaść Klawa (Andy SerkisWojna o planetę małp, Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi), który najwyraźniej posiadł tajemnicę wibranium. Nie wie, że czeka go pojedynek ze znacznie groźniejszym przeciwnikiem. Kimś jego krwi.

Historia Czarnej Pantery to połączenie zgranych, ale wciąż atrakcyjnych motywów z kilku ponadczasowych filmów, takich jak Król Lew czy seria o Jamesie Bondzie. Oryginalny miks naprawdę się udał. Fabuła toczy się szybko, bohaterowie dają się lubić, zaś sceny akcji są oszałamiające i okraszone doskonałymi efektami specjalnymi. Całości dopełniają nieobecne u konkurencji spod znaku DC Comics malownicze widoczki oraz całkiem niezły humor. Marvel po raz kolejny nie schodzi poniżej bardzo wysokiego jak na kino rozrywkowe poziomu.

Nie oznacza to jednak, że Czarna Pantera jest filmem pozbawionym wad. Rażą trochę zmagania bohaterów z językiem angielskim oraz kilka luk fabularnych. Boli również legendotwórczy charakter opowieści. Zupełnie jakby ktoś chciał, by czarnoskórzy fani uniwersum zyskali nie tylko swojego bohatera, ale i napawające dumą korzenie. Gdzieś pod spodem pulsuje tu ideologia Czarnych nomen omen Panter, wsparta rozpolitykowanymi hasełkami spod znaku Spike’a Lee. Troszkę to naiwne, ale nie przeszkadza w zabawie. Bo Czarna Pantera to wysokiej klasy nieskomplikowana rozrywka.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz Marvel
– Kochasz czarnoskórych braci
– Król Lew śni ci się po nocach

Odpuść sobie, jeśli:
– Oglądasz tylko poważne filmy

Michał Zacharzewski

Czarna Pantera, Black Panther, 2018, reż. Ryan Coogler, wyst. Chadwick Boseman, Michael B. Jordan, Lupita Nyong’o, Danai Gurira, Martin Freeman, Angela Bassett, Forest Whitaker, Andy Serkis, Letitia Wright

Ocena: 7/10

Polub nas na Facebooku!
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk. 

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Czarna Pantera

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.