Wiedźma wojny

Hollywood niechętnie przypomina sobie o Afryce. W tym roku zajrzeliśmy na ten kontynent wraz z bohaterami Czarnej pantery, ale – jak wszystkie adaptacje komiksów – była ona piramidalną bzdurą nakręconą ku pokrzepieniu serc. Obrazów analizujących problemy miejscowej ludności, pokazujących niepokojące zjawiska, biedę czy przemoc, jest tyle co ten duży kot napłakał. Na szczęście temat podejmują dokumentaliści (Maputo) bądź przedstawiciele mniej prężnych kinematografii, takich chociażby jak Polska (Ptaki śpiewają w Kigali).

Bohaterką kanadyjskiej Wiedźmy wojny jest trzynastoletnia dziewczynka. Do jej wioski wkraczają partyzanci i zaczynają metodycznie mordować wszystkich jej mieszkańców. Komona dostaje szansę – przeżyje, jeśli zabije swoich rodziców. To chrzest bojowy, który potwierdzi, czy nadaje się do wstąpieni w szeregi dzieci-rebeliantów. Wkrótce przechodzi w dżungli szkolenie, dostaje karabin i bierze udział w kolejnych misjach skierowanych przeciwko rządowym żołnierzom. Ponieważ z jednej z nich jako jedyna wraca żywa, zostaje obwołana tytułową Wiedźmą Wojny.

Akcja filmu nie toczy się w żadnym konkretnym miejscu. Takich konfliktów jest w Afryce wiele i dzieci często biorą w nich udział. Stanowią tanie, ale skuteczne mięso armatnie, o które z reguły nikt się nie upomina. Świat woli obżerać się popcornem na kolejnych seansach Czarnej pantery. Kim Nguyen świetnie ukazuje surowość życia bohaterów, bezwzględność otaczających ich ludzi, przemoc, gwałty, brak jakiejkolwiek normalności. Aż się nie chce wierzyć, że parę tysięcy kilometrów dalej dzieci w wieku Komony chodzą do szkoły i wściekają się, kiedy rodzice nie chcą im kupić nowej bluzeczki.

Reżyser nie jest jednak konsekwentny w naturalistycznym opisie przedstawionego świata. Wprowadza wątek mistyczno-astralny, elementy komediowe i obyczajowe. To przez nie opowieść traci chwilami tempo. Nguyen nie pozwala sobie przy tym na szerszą perspektywę. Może nawet słusznie. Nie jestem pewny, czy w takiej rzeczywistości można mieć jakąkolwiek perspektywę. Na szczęście Wiedźma wojny niesie również nadzieję. Wiarę w to, że w życiu tych ludzi pojawić się może choćby odrobina radości. Szkoda jednak, że ten film nic nie zmieni. Ludzie go obejrzą, może nawet uronią łezkę, a potem skoczą do galerii na maka.

Zobacz, jeśli:
– Interesujesz się losami dzieci wojny
– Szukasz kina niebanalnego, choćby i było brutalne

Odpuść sobie, jeśli:
– Wolisz prawdę o Afryce pokazaną w Czarnej panterze
– Pewnych rzeczy wolisz nie wiedzieć.

Michał Zacharzewski

Wiedźma wojny, Rebelle, 2012, wyst. Kim Nguyen, wyst. Rachel Mwanza, Alain Lino Mic Eli Bastien, Serge Kanyinda, Mizinga Mwinga

Ocena: 7/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.