Obecność

Uniwersum to słowo niezwykle modne w branży filmowej. Po gigantycznym sukcesie świata Marvela każde studio chce mieć swoje uniwersum. Jedni stawiają na konkurencyjne komiksy (Liga sprawiedliwości, Wonder Woman), inni na widowiska z gigantycznymi potworami (Godzilla, Kong: Wyspa Czaszki) albo na klasyczne potwory (Dracula, Mumia). Z różnym, nie zawsze dobrym skutkiem. Obecność też tworzy uniwersum. To historie związane z przedmiotami umieszczonymi w tajemniczym magazynie należącym do pary demonologów. W skład cyklu, prócz dwóch głównych części cyklu, wchodzą jeszcze dwa filmy o Annabelle oraz tegoroczna Zakonnica. Każdy z tych obrazów zarobił w USA przynajmniej osiemdziesiąt milionów dolarów…

Historia opowiedziana w Obecności zaczyna się w 1971 roku. Państwo Perron przeprowadzają się wraz z piątką córek do starej posiadłości na Rhode Island. Jedna z dziewczynek podczas zabawy w chowanego znajduje zabite deskami wejście do piwnicy. Kilka nocy później zegarki w niewyjaśniony sposób zatrzymują się na 3:07, zaś należący do rodziny pies umiera. Wkrótce jedna z dziewczynek zaczyna widywać tajemniczą istotę. Początkowo nikt jej nie dowierza, jednak kiedy pozostali członkowie rodziny zostają zaatakowani przez coraz silniejszego demona, na pomoc zostają wezwani zawodowcy.

Obecność w sumie niczego nowego nie oferuje. To jeszcze jedna opowieść o przeklętym domu i koszmarnych istotach prześladujących jego mieszkańców. James Wan przyjął jednak kilka ciekawych założeń. Po pierwsze, postanowił nawiązać do rzeczywistej historii i nieco ją tylko podrasować. W ten sposób zadbał o wiarygodność opowieści i pozbył się problemu „bohaterów-idiotów”, który trapi większość współczesnych horrorów. Po drugie, Wan sięgnął po bardzo tradycyjne metody straszenia. Ograniczył krwawe efekty komputerowe i skupił się na budowaniu atmosfery: grze świateł, starannie dobranych dźwiękach, pomysłowych zdjęciach. Tym właśnie kupił widzów.

Jasne, film ma słabości i pomimo udanego klimatu bazuje na jump-scare’ach. Najważniejsze jest jednak to, że widza traktuje serio. Tu czuć, że twórcy przeczytali masę książek o demonach i są w tej materii ekspertami. Nie szyją, nie wykładają się na dialogach, nie irytują widzów zachowaniem bohaterów. Opowiadają może i nieśpiesznie, ale składnie i z szacunkiem dla inteligencji miłośnika horroru. Swoje dokładają dobrzy aktorzy. To wystarczy. Obecność to niewątpliwie jeden z ciekawszych horrorów ostatnich lat. Kompletnie nic nie wnosi do gatunku, ale przynajmniej pokazuje, jak horrory powinny wyglądać.

Zobacz, jeśli:
– Obecność kojarzy ci się tylko ze szkołą
– Boisz się demonów i wierzysz, że krzyż je powstrzymuje

Odpuść sobie, jeśli:
– Horrory cię śmieszą, bo to takie bajeczki dla dorosłych
– Jump-scare’y tylko cię irytują

Michał Zacharzewski

Obecność, The Conjuring, 2013, reż. James Wan, wyst. Vera Farmiga, Patrick Wilson, Lili Taylor, Ron Livingston, Shanley Caswell, Hayley McFarland, Joey King, Mackenzie Foy

Ocena: 7/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Obecność

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.