Annabelle

Nie ma chyba bardziej schematycznych filmów niż horrory opowiadające o domach, w których coś straszy. Produkcje te złożone są bowiem z klocków, które stale się powtarzają. Ot, nowi lokatorzy wprowadzają się do budynku. Przez pierwsze pół godziny prowadzą normalne, śmiertelnie nudne życie, jedzą, rozmawiają, chodzą do pracy. I nie zwracają uwagi na drobne detale, jakieś trzaskające drzwi czy nagle gasnące światła. Potem jest już tylko gorzej, źle duchy coraz skuteczniej manifestują swoje moce, jedno z bohaterów pozostaje zaś sceptykiem. Wreszcie dochodzi do ostatecznej rozgrywki…

W Annabelle jest dokładnie tak samą z jedną różnicą. Zło czai się w starej lalce, a nie w budynku. Przeprowadza się z bohaterami. Mia i John spodziewają się dziecka. Żyją w przyjemnej okolicy, w niedużym domku na przytulnym osiedlu, na którym z reguł nic się nie dzieje. No, może poza tym, że córka sąsiadów po ukończeniu osiemnastu lat uciekła z domu i dołącza do tajemniczego kultu. Pewnego dnia wraca z chłopakiem, morduje rodziców i próbuje zabić Mię. Policja zabija parę na miejscu. W momencie śmierci dziewczyna trzyma na swoich kolanach lalkę. Wkrótce w budynku zaczynają dziać się dziwne rzeczy.

Annabelle powstała jako „odłam” cenionej serii Obecność i w tym roku doczekała się kontynuacji. Sukces więc odniosła, ale jest filmem mało oryginalnym. Straszy głównie wyskakującymi z ciemności potworami. Próbuje oczywiście zbudować atmosferę, ale nieskutecznie. Uruchamiające się urządzenia – choćby maszyna do szycia – bardziej śmieszą niż straszą. Irytuje z kolei wieczna nieobecność męża. W domu dzieją się przedziwne rzeczy, jego żona odchodzi od zmysłów, a ten codziennie grzecznie maszeruje do roboty.

Fajnie, że autorzy bawili się w nawiązania do Dziecka Rosemary Polańskiego, ale to nie zmienia faktu, iż horror powinien straszyć. Cały gatunek właśnie się na tym opiera. Annabelle nie straszy, bo jest boleśnie przewidywalna. Kiedy w jednej ze scen ksiądz zabiera lalkę do parafii, doskonale wiemy, że nie dotrze na miejsce. I że prędzej czy później dojdzie do ostatecznego starcia ze złem, tu zaskakująco mało widowiskowego. Osobom oglądającym mało horrorów Annabelle się spodoba. Także tym, którzy zaliczyli tak nieudane produkcje jak chociażby Diabelski młyn. Ale już nawet Ostatnia klątwa lepiej buduje klimat! Słabo…

Wojciech Kąkol

Annabelle, reż. John R. Leonetti, wyst. Annabelle Wallis, Ward Horton, Tony Amendola, Alfre Woodard, Brian Howe

Ocena: 4/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Annabelle

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s