Narzeczony na niby

Zawsze zastanawiałem się, dlaczego amerykańskich więźniów przetrzymywanych w obozie w Kiejkutach torturowano muzyką zespołu Metallica. Przecież skuteczniejsze byłoby zaprezentowanie osadzonym polskich komedii romantycznych. Jasne, to niehumanitarne i brutalne i niesprawiedliwe, ale przynajmniej skuteczne. Wystarczyłoby parę chwil, by osadzeni zaczęli śpiewać jak na kazaniu…

Ku mojemu zaskoczeniu Narzeczony na niby wybija się na tle fatalnych produkcji z tego gatunku. Być może nie dorasta do poziomu całkiem przyzwoitej Planety singli, ale przynajmniej okresowo bawi i ma całkiem sympatycznych bohaterów. Takich jak Karina (Julia Kamińska – Balerina, Zwierzogród), która pracuje przy telewizyjnym konkursie dziecięcych talentów i spotyka się ze swoim szefem, kobieciarzem i kombinatorem Darkiem (Piotr Adamczyk – Hans Kloss, Och Karol 2). Szymon (Piotr Stramowski – Pitbull, Po prostu przyjaźń) jest z kolei taksówkarzem z ogonem (Jan Szydłowski), ciepłym, spokojnym facetem z zadatkami na typowe ciepły kluchy. Teoretycznie nie powinni się spotkać…

A jednak spotykają się, bo Karina zaskakuje Darka z kochanką i go najzwyczajniej w świeci rzuca. Ze złości w samej bieliźnie wsiada w auta i na najbliższym skrzyżowaniu daje się puknąć Szymonowi. Oczywiście samochodem. A ponieważ chroni go przed policją, domaga się w zamian, by przyszedł na wesele jej siostry Basi (Sonia Bohosiewicz – Fotograf, Gang Wiewióra) i poudawał Darka. Jak łatwo się domyśleć, tych dwoje połączy coś więcej niż udawanie. Zanim jednak do tego dojdzie, prawdziwy Darek zrobi wszystko, by odzyskać ukochaną. Bardzo niefajnymi sposobami.

Narzeczony na niby cierpi na syndrom polskich produkcji telewizyjnych – przedstawiony świat jest sztucznie piękny i wiecznie słoneczny. Na ekranie pojawiają się wciąż te same miejsca: plac Grzybowski, jedna z galerii handlowych i biurowce w centrum z widokiem na Pałac Kultury. Bohaterowie mieszkają w świetnie urządzonych apartamentach, jeżdżą dobrymi samochodami i noszą modne ciuchy. Forsy mają jak lodu. Nawet Szymon, który z trudem zbiera na wakacyjny wyjazd syna, kasy musi mieć pod dostatkiem.

Trzeba jednak przyznać, że to fajni ludzie. Nawet niecierpiący filmów z Karolakiem Bartek (Tomasz Karolak Listy do M, Porady na zdrady) tworzy postać sympatyczną, której momentami się kibicuje. A przecież bohaterowie polskich komedii romantycznych zawsze irytowali! No dobra – jest ktoś, kto irytuje. To Darek, facet, który z niejasnych powodów co parę zdań wrzuca jakąś angielską frazę. Sztuczne to koszmarnie. Niejasne są też powody, dla którym Bartek ma obiekcje co do ślubu z Basią, podobnie jak trudno zrozumieć przesadne zachwyty nad głosem Tolka. Mimo tych i kilku innych niedociągnięć Narzeczonego na niby ogląda się z zainteresowaniem. To przyjemny film z odrobiną romantyzmu. O długość końskiego łba lepszy od szrotów, które serwowano dekadę temu.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz diastemę autoironicznego w tym przypadku Karolaka
– Akceptujesz uproszczony świat komedii romantycznych
– Docenisz fakt, że żenujących dowcipów tu właściwie nie ma
– Nie oczekujesz siódmego cudu świata…

Odpuść sobie, jeśli:
– Chronicznie nie trawisz polskich komedii romantycznych
– Irytuje cię „warszawka”, cokolwiek by to nie było

Michał Zacharzewski

Narzeczony na niby, 2018, reż. Bartosz Prokopowicz, wyst. Julia Kamińska, Piotr Stramowski, Sonia Bohosiewicz, Piotr Adamczyk, Barbara Kurdej-Szatan, Tomasz Karolak, Mikołaj Roznerski

Ocena: 5/10

Polub nas na Facebooku!
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Narzeczony na niby

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s