Psy 3: W imię zasad

Ćwierć wieku przyszło nam czekać na trzecią część kultowych Psów. Długo. Za długo. W tym czasie wszystko się zmieniło: czasy, sposoby opowiadania, tematy. To, co kiedyś bawiło, dziś już na nikim nie robi wrażenia. Zresztą nowych pomysłów Pasikowski nie miał, zaś całą historię oparł na doskonale znanej z prasy historii Igora Stachowiaka. I choć Psy 3: W imię zasad zobaczy pewnie więcej widzów niż poprzednie części do kupy, to o statusie filmu kultowego może jedynie pomarzyć.

Choć w sumie zaczyna się dobrze. Po 25 latach odsiadki Maurer (Bogusław LindaKroll, Czarny mercedes) wychodzi z więzienia. Nie ma rodziny, nie ma przyjaciół, nie ma charyzmy, nawet mieszkania nie ma. Próbuje gdzieś się zaczepić, wrócić do dawnego fachu, ale dla współczesnych gangsterów jest starym dziadem. Nawet dawny kumpel, Nowy (Cezary Pazura – Futro z misia, Nic śmiesznego), obecnie rencista i prezes kółka działkowców, nie chce mu pomóc. Sam zresztą ma kłopoty. Jego syn nie wrócił do domu, a jego komórka milczy. Jedynym, na kogo może liczyć, jest niesprzedajny policjant Witkowski (Marcin Dorociński1409, Moje córki krowy) szukający obecnie bandyty, który nawiał kolegom z radiowozu.

Taka konwencja byłaby nawet ciekawa. Ot, dwóch dawnych twardzieli, a obecnie bezużytecznych starców, próbuje odnaleźć zaginionego chłopaka, a przy okazji odzyskać dawny blask. Przypomnieć światu, że dawne zasady wciąż obowiązują, że kiedyś byli kimś więcej. Maurer już na wstępie zostaje w ramach zemsty nafaszerowany substancją radioaktywną i przez cały film pluje krwią (kłania się doskonale znana z prasy historia Litwinienki). Z kolei Nowy dostaje łomot na komendzie, na którą przychodzi, by zgłosić zaginięcie syna. Obaj są więc bezsilni, co czyniłoby ich misję ciekawszą od przesłodzonego obrazu emerytów z W starym, dobrym stylu.

Niestety, Pasikowski dość szybko zamienia Psy 3: W imię zasad w standardowy kryminał akcji, takiego kolejnego Pitbulla. Kiedyś przyglądał się kryzysowi wartości, prowokował pokazując różne losy esbeków i solidarnościowców. Komentował rzeczywistość. Teraz tego nie robi, ucieka w schemat. Skupia się na banalnym śledztwie prowadzącym do przegiętej eskalacji konfliktu i bezsensownej kupy trupów. Mnoży sceny niepotrzebne bądź wręcz bezsensowne, wprowadza nudnawe wątki drugoplanowe, źle prowadzi aktorów. Linda gra Lindę, Pazura nie do końca przekonuje, Fabijański wydaje się niespójny. Bronią się Frycz i Dorociński. No i melancholijna muzyka Michała Lorenca.

Trudno jednak odmówić Psom 3 bardzo sprawnej realizacji, niezłych zdjęć oraz klimatu. Także tego, że autentycznie kibicujemy bohaterom i chcemy, by dowalili bandytom. Tyle że taka chęć do zabijania zawsze była cechą charakterystyczną kina klasy B. Dobrzy twórcy potrafili grać na emocjach, wzruszyć. Tu mamy zaś dziury scenariuszowe, dialogi do zapomnienia i sceny, podczas których do głowy widza raz po raz powracają dwa słowa. „Bez sensu”.

Zobacz, jeśli:
– Kochasz kino Pasikowskiego
– Lubisz Lindę w roli Lindy
– Sam jesteś emerytem

Odpuść sobie, jeśli:
– Liczysz na fajne teksty
– Masz nadzieję zobaczyć odkrywczą historię
– Chcesz pokazać młodzieży swoich idoli sprzed 25 lat

Michał Zacharzewski

Psy 3: W imię zasad, 2020, reż. Władysław Pasikowski, wyst. Bogusław Linda, Cezary Pazura, Marcin Dorociński, Sebastian Fabijański, Tomasz Schuchardt, Dominika Walo, Artur Żmijewski, Jan Frycz, Mirosław Baka

Ocena: 5/10

Polub nas na Facebooku.
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

5 uwag do wpisu “Psy 3: W imię zasad

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.