Chicago

Nie lubię musicali, ale Chicago mnie kupiło. Przede wszystkim swoim niesamowitym klimatem z pogranicza kina noir i burleski, ale również doskonałym wykonaniem, świetną choreografią, perfekcyjnie dobranymi aktorami. Czuć tu również rękę genialnego Boba Fosse, autora broadwayowskiego oryginału z 1975 roku. No i najważniejsze: ta historia wydarzyła się naprawdę!

Rok 1924. Piosenkarka rewiowa Velma Kelly (Catherine Zeta-JonesWładza, Maska Zorro) zostaje oskarżona o zamordowanie męża oraz swojej siostry, których przyłapała w niedwuznacznej sytuacji. Mniej więcej w tym samym czasie marząca o karierze scenicznej Roxy Hart (Renée ZellwegerBridget Jones) wdaje się w romans z Fredem (Dominic West The Square, Zakładnik z Wall Street). Liczy, że podający się za menedżera mężczyzna pomoże jej zdobyć angaż. Kiedy odkrywa, że została oszukana, z zimną krwią zabija drania, a mężowi (John C. ReillyRozrywka, Ostatnia audycja) wmawia, że to włamywacz. Przekonuje go nawet do wzięcia winy na siebie. Jednak prawda szybko wychodzi na jaw i obie panie spotykają się w więzieniu…

Chicago jest opowieścią o pogoni za marzeniami. I to pogoni bez względu na koszty. Roxy jest przecież w stanie zrobić wszystko, byleby tylko dopiąć swego. Początkowo daje się oszukać Fredowi, jednak wykorzystuje tę lekcję do „rozegrania” swojego poczciwego męża. Potem jeszcze próbuje owinąć sobie wokół palca wziętego adwokata (Richard GerePoza czasem, Doktor T i kobiety). Jednym słowem ze zwykłej mężatki zamienia się w kobietę fatalną sprawnie lawirującą pomiędzy naiwnymi facetami. Jednak Velma naiwna nie jest…

Taka historia idealnie nadaje się do opowiedzenia za pomocą piosenek i piosenki w Chicago są fantastyczne. Zapadają w pamięć i imponują przemyślaną choreografią. Wrażenie robi też scenografia i kostiumy. To za ich pomocą Robowi Marshallowi udało się pokazać kontrast pomiędzy sferą marzeń a prozą życia. Stworzyć liryczny portret kobiety z krwi i kości, a także wyczarować na ekranie mnóstwo seksapilu. Końcowy sukces Chicago, zarówno ten oscarowy, jak i komercyjny, w tym kontekście zupełnie nie dziwi. To między innymi dzięki temu filmowi gatunek wciąż jest żywy i co roku do kin trafiają kolejne musicale…

Zobacz, jeśli:
– Lubisz musicale
– Lubisz kino noir

Odpuść sobie, jeśli:
– Chronicznie nie lubisz śpiewania na ekranie

Michał Zacharzewski

Chicago, 2002, reż. Rob Marshall, wyst. Renée Zellweger, Catherine Zeta-Jones, Richard Gere, Queen Latifah, John C. Reilly, Lucy Liu, Taye Diggs, Colm Feore

Ocena: 9/10

Polub nas na Facebooku.
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

3 uwagi do wpisu “Chicago

  1. Cell block tango to coś co wraca do mnie równie często jak śpiewana przez Jacka Komana i Evana McGregora Roxanne. Fabuła mało mnie porywa, ale ta muzyka. Smells like teen spirit I diamonds are girls best friend.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.