Legenda Zorro

Spory sukces Maski Zorro z 1998 roku nie pozostawiał wątpliwości – musiała powstać kontynuacja. Czekaliśmy na nią siedem lat. Długo, ale też długo trwały prace nad scenariuszem, a następnie znalezieniem czasu w napiętych terminarzach gwiazd. Efekt okazał się niezły, ale też rozczarowujący. Legenda Zorro to przeciętna produkcja. Przyjemna w odbiorze, całkiem widowiskowa, jednak pozbawiona atutów oryginału. Chwilami wręcz nudna.

Od wydarzeń z części pierwszej minęło dziewięć długich lat. Don Alejandro de la Vega (Antonio Banderas – Doktor Dolittle, Nigdy nie rozmawiaj z nieznajomym) tylko z pozoru prowadzi spokojne życie, skupiając się na opiece nad synem Joaquinem. W rzeczywistości wciąż służy biednym i uciśnionym jako Zorro. Angażuje się też w zbliżające się referendum dotyczące przyłączenia Kalifornii do Stanów Zjednoczonych. Zostaje jednak rozpoznany przez agentów Pinkertona, którzy szantażem zmuszają jego żonę Elenę (Catherine Zeta-JonesWładza, Chicago) do porzucenia go. Okazuje się, że tajna organizacja zwana Rycerzami Aragonii dąży do wywołania wojny domowej, a Zorro stoi im na drodze…

A niech stoi, chciałoby się powiedzieć. Intryga polityczna jest tu mocno naciągana, zaś kłopoty rodzinne bohatera nie porywają. Raz po raz historia gubi logikę, nie mają jej też sceny akcji. Zorro nieraz ryzykuje w sposób głupi, ale skuteczny, co bardziej upodabnia go do bohaterów Szybkich i wściekłych niż zamaskowanego jeźdźca z części pierwszej. Na szczęście reżyser Martin Campbell to stary wyga, który dobrze wie, co widzowie lubią najbardziej. Film obfituje więc w konne pościgi, pojedynki na szpady i wymiany ognia. Emocje zapewnia też efektowny finał rozgrywający się w pociągu pełnym nitrogliceryny.

Legenda Zorro zapewnia co prawda godziwą rozrywkę, ale smakującą rozczarowaniem. Ten bohater zasłużył na ciekawszy film niż sequel przygotowany przez Campbella. W tym kontekście zupełnie nie dziwi brak części trzeciej. Pytanie, czy przypadkiem formuła nie wyczerpała się. Albo w ogóle konwencja? W końcu Robin Hood też od wielu lat nie doczekał się porządnego filmu. Semi-historyczne produkcje najwyraźniej nie służą współczesnym twórcom. A może to widzowie ich nie lubią?

Zobacz, jeśli:
– Lubisz Zorrę, tfu, Zorrego
– Kochasz kino płaszcza i szpady

Odpuść sobie, jeśli:
– Już pierwsza część cię rozczarowała
– Nie lubisz czerstwego humoru

Michał Zacharzewski

Legenda Zorro, The Legend of Zorro, 2005, reż. Martin Campbell, wyst. Antonio Banderas, Catherine Zeta-Jones, Rufus Sewell, Nick Chinlund, Michel Bos, Giovanna Zacarías, Raul Mendez

Ocena: 5,5/10

Polub nas na Facebooku.
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.