The Grudge: Klątwa (2020)

Kilkanaście lat temu wybuchła ogólnoświatowa moda na azjatyckie horrory. Fani gatunku maniakalnie oglądali produkcje z Japonii, Tajlandii czy Korei, zaś hollywoodzkie wytwórnie kręciły ich nowe wersje. Wielki sukces odniosły dwie części Ringu, podobały się też adaptacje Dark Water i właśnie The Grudge. Niedawno ktoś zauważył, że wyrosło pokolenie, które nie pamięta oryginałów. Stąd właśnie nowa Klątwa. Nędzna powtórka z rozrywki…

Film niewiele wyjaśnia. W oryginalnej kopii wyłożono kawę na ławę: kiedy „ktoś umierał w silnym gniewie lub żalu, rodziła się klątwa, która niczym plama gromadziła się w miejscu śmierci”. Nowa wersja rozpoczyna się od podobnego zdania, mówiącego jednak o śmierci z rąk szaleńca. Nie wspomina o gniewie i żalu, nie wyjaśnia mechanizmu działania klątwy. Widzimy tylko przebywającą w Japonii Amerykankę Fionę Landers, którą łapie za nogę wyskakująca ze śmietnika ręka (!?!). Dziewczyna jeszcze tego samego dnia wraca do kraju i… Cóż, marny jej los.

Główną bohaterką filmu zostaje inna Amerykanka, policjantka nazwiskiem Muldoon (Andrea RiseboroughZwierzęta nocy, W ukryciu), która po śmierci męża razem z kilkuletnim synem przeprowadza się do niedużego miasta. W lesie nieopodal zostaje znalezione ciało Lorny Moody (Jacki WeaverWdowy, Poradnik pozytywnego myślenia), kobiety trudniącej się w pomaganiu ciężko chorym ludziom w samobójstwach. Trop wiedzie do domu, w którym kiedyś mieszkała Landers, a obecnie przebywa chora psychicznie staruszka, Faith Matheson (Lin ShayeNaznaczony, Strzelając śmiechem). Muldoon wchodzi do budynku i odtąd sama zaczyna mieć przerażające wizje.

Czemu? Też w sumie nie wiadomo. W ogóle w The Grudge: Klątwa niewiele wiadomo, gdyż fabuła jest dla twórców nieistotna. Reżyser odpuszcza sobie wyjaśnienia, koncentrując się na mnożeniu jump-scare’ów. Te właściwie pojawiają się co chwila i w takie intensywności, że szybko zaczynają nużyć swoją przewidywalnością. Cały film składa się zresztą ze sztampowych motywów powtarzanych do znudzenia, w dodatku rozłożonych na kilka linii czasowych. Bo prócz śledztwa Muldon mamy historię wspomnianej  Moody i państwa Mathesonów, a także agenta nieruchomości (John ChoSearching, Star Trek: W nieznane), który próbuje wynająć lokal po śmierci Landersów.

A zatem The Grudge: Klątwa to horror nudnawy i mało straszny, który brak fabuły usiłuje nadrobić licznymi jump-scare’ami. Większość bohaterów zachowuje się idiotycznie i nie reaguje w logiczny sposób na to, co dzieje się dookoła nich. Niektóre postacie – jak syn Muldoon czy jej partner – są na dobrą sprawę zbędni. O motywacjach większości osób snujących się po ekranie trudno cokolwiek powiedzieć, podobnie jak zrozumieć przyczyny tego, co dzieje się na ekranie… To pierwszy film, jaki w tym roku trafił do amerykańskich kin. Jeśli pozostałe będą na tym samym poziomie, kino umrze do października…

Zobacz, jeśli:
– Oglądasz wszystkie horrory jak leci

Odpuść sobie, jeśli:
– Masz dobre zdanie o oryginale lub pierwszym remake’u
– Lubisz horrory z fabułą
– Chcesz się pobać

Michał Zacharzewski

The Grudge: Klątwa, The Grudge, 2020, reż. Nicolas Pesce, wyst. Andrea Riseborough, Demián Bichir, John Cho, Betty Gilpin, Lin Shaye, Jacki Weaver, William Sadler, Frankie Faison

Ocena: 3,5/10

Polub nas na Facebooku.
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.