Hannibal (2001)

Spektakularny sukces Milczenia owiec sprawił, że wszyscy zakasali rękawy. Przede wszystkim zakasał je Thomas Harris, który na poważnie wziął się za pisanie kolejnej książki o swoim ulubionym seryjnym mordercy. Zakasał je również producent filmowy Dino De Laurentiis, który kupił do niej prawa za 10 milionów dolarów, i to na długo przed premierą powieści. Później do roboty wziął się scenarzysta David Mamet oraz reżyser Ridley Scott, który zachwycił się zaoferowanym mu materiałem. Uznał pierwszy scenopis za „prawdziwą symfonię grozy”.

Jednak nie wszyscy przyjęli Hannibala równie entuzjastycznie. Reżyser Milczenia owiec, Jonathan Demme, był rozczarowany powieścią i szybko wycofał się z projektu. Nosem kręciła też Jodie Foster i ostatecznie zdecydowała się zrezygnować z roli agentki Clarice Starling. Anthony’ego Hopkinsa przekonała dopiero odpowiednio wysoka gaża. Mający pojawić się w filmie Christopher Reeve też spasował. Kto wie, czy nie miał racji, bo Hannibal nie jest nawet w połowie tak dobrym filmem jak Milczenie owiec.

Lecter (Anthony HopkinsMaska Zorro, Joe Black) mieszka obecnie we Florencji, gdzie jest kustoszem w jednym z muzeów. Wciąż jednak myśli o kobiecie, która zrobiła na nim olbrzymie wrażenie – o agentce Starling (Julianne Moore – Gloria Bell, Siódmy syn). Tymczasem potwornie okaleczony przez niego milioner Mason Verger (Gary OldmanParanoja, Ocean ognia) marzy o zemście. Planuje posłużyć się Starling, by wywabić Lectera z ukrycia.

Efekt jest rozczarowujący. Przede wszystkim Hannibal nie sprawdzał się już na etapie książki. Lecter stracił swój mroczny urok, stał się dziwacznym gigantem zbrodni, przerysowanym i przez to zdecydowanie mniej ciekawym. Nie jest już też wysmakowanym koneserem, bo… powieść jest w wielu momentach niesmaczna. Co gorsza, owe niesmaczne sceny na wielkim ekranie śmieszą. Kuriozalny pomysł z smażeniem mózgu u jednych wywoła odruchy wymiotne, u innych uczucie żenady.

Ridley Scott niewątpliwie ma talent i kilka niezłych pomysłów sprzedaje w Hannibalu. Potrafi miło zaskoczyć, ale robi to zdecydowanie zbyt rzadko. Przede wszystkim nie buduje napięcia. Jego film długimi momentami jest przeraźliwie nudny, a atrakcyjne w teorii pomysły rozczarowują. I dlatego właśnie rozumiem decyzję Demme, rozumiem decyzję Foster. To nie jest historia na miarę Lectera z Milczenia owiec. Tak po prostu…

Zobacz, jeśli:
– Lubisz makabrę ocierającą się o absurd
– Jesteś fanem całej serii

Odpuść sobie, jeśli:
– Chcesz zachować w pamięci Lectera z Milczenia owiec
– Uważasz, że bez Jodie Foster nie ma Sterling

Michał Zacharzewski

Hannibal, 2001, reż. Ridley Scott, wyst. Anthony Hopkins, Julianne Moore, Gary Oldman, Giancarlo Giannini, Ray Liotta, Spike Jonze, Ivano Marescotti, Francesca Neri

Ocena: 6/10

Polub nas na Facebooku.
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk. 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.