Bodo

Fascynującą historię Eugeniusza Bodo przeniesiono rok temu na telewizyjne ekrany. Serial spotkał się z ciepłym przyjęciem widzów i raczej wstrzemięźliwym krytyki. Doceniono zwłaszcza rozmach realizacyjny i wodewilową lekkość produkcji, kręcono zaś nosem nad portretem przedwojennego aktora. W opisach współczesnych mu ludzi jawił się jako skończony dżentelmen, tu zaś był cynikiem pozbawionym moralnego kręgosłupa, zadufanym w sobie kobieciarzem, wreszcie alkoholikiem.

W tym roku serial Bodo skrócono do rozmiarów filmu fabularnego i wprowadzono go do kin. Pomysł okazały się chybiony, obrazem pies z kulawą nogą się nie zainteresował. Najwyraźniej ci widzowie, którzy widzieli serial, nie czuli potrzeby zapłacenia za jego skrót, zaś ci, którzy nie widzieli, wciąż nie nabrali na Bodo ochoty. Słowo skrót pasuje tu najbardziej. To zestaw najlepszych piosenek w efektownych inscenizacjach oraz ścinki fabularne mające w opinii reżysera złożyć się w opowieść. Jest ich jednak zbyt mało, by tchnąć życie w szablonowe, papierowe postacie paradujące po ekranie.

Tak w filmie, jak i w ekranowym życiu Bodo ożywa, kiedy pojawia się na scenie. Poznajemy go, gdy ma kilkanaście lat i wie już, że zostanie aktorem. Rodzice są jego decyzji przeciwni, ukochana dziewczyna wykpiwa komediantów, ale on nie zamierza się poddać. Początkowo występuje w kobiecych łaszkach w podrzędnych tancbudach, lecz z czasem przenosi się do Warszawy. Co roku jest lepszy, co roku jest wyżej. Aż wreszcie zaczyna się o nim mówić. I kręcić z nim filmy. Jednak Bodo nie jest szczęśliwy. Jego ukochana (ta od wykpiwania komediantów) wybrała innego… Hansa.

Jako musical film wypada lepiej od #wszystkogra. Piosenki w nowych aranżacjach brzmią świetnie, aktorzy doskonale tańczą, mają piękne stroje. Kiedy jednak przestają śpiewać, podziwiamy banalne sceny obrazujące kolejne związki aktora i jego ciągłą tęsknotę za ukochaną z lat młodości. Nie jesteśmy w stanie go polubić ani nawet zrozumieć, w efekcie ostatnie, tragiczne sceny nie robią należytego wrażenia. Życie Bodo to doskonały temat na film. Został jednak koncertowo zmarnowany. Pozostały jedynie piosenki…

Michał Zacharzewski

Bodo, reż. Michał Kwieciński, wyst. Tomasz Schuchardt, Antoni Królikowski, Agnieszka Wosińska, Wojciech Solarz, Anna Pijanowska, Roma Gąsiorowska, Patricia Kazadi, Borys Szyc

Ocena: 4,5/10

Polub nas na Facebooku!
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk
.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s