#wszystkogra

zdalaNaród nam się rozśpiewał. Popularność telewizyjnych konkursów dla amatorów jest ogromna, coraz więcej utalentowanych wokalistów debiutuje też na YouTubie. I chociażby z tego powodu powierzenie aktorom głównych ról we #wszystkogra może dziwić. Lepiej byłoby, gdyby twórcy zdecydowali się na ludzi obdarzonych wyjątkowymi głosami, pomogli im w karierze, a widzom zaoferowali niezwykłe przeżycia wokalne…

Nie ten song

Oczywiście rozumiem zamysł twórców, którym marzyło się polskie Chicago, Moulin Rouge czy też Les Miserables. W filmach tych występowali nie piosenkarze, a aktorzy. Tyle że były to gwiazdy światowego formatu, wspierane przez oszałamiającą szatę wizualną i sprawdzony w setkach teatrów muzycznych scenariusz. Tu obok znanych Kingi Prejs czy Stanisławy Celińskiej pojawia się aktorski narybek z niewieloma rolami na koncie, a kilka innych znanych twarzy jedynie przemyka w tle. Efektownej oprawy też brak, miast ferii barw i oszałamiających kostiumów mamy po prostu słoneczną Warszawę. W efekcie znane przeboje nie zachwycają. „Nie dokazuj”, „Ale w koło jest wesoło”, „Szare miraże” czy „Do łezki łezka” brzmią w najlepszym wypadku przyzwoicie.

O ile jeszcze na piosenki można przymknąć oko lub po prostu nucić je razem z aktorami, to trudno w ten sam sposób potraktować scenariusz. Historia trzech kobiet z trzech pokoleń jednej rodziny, żyjących bez mężczyzn w kamienicy przejętej przez przedwojennego właściciela i próbujących zmierzyć się z grożącą ich eksmisją teoretycznie ma potencjał. To mógł być dramat społeczny, obraz o konflikcie pokoleń, o rodzinnym cieple i solidarności kobiet. Żadnego z tych tematów obraz nawet nie liże. Dialogów jest zresztą niewiele, dosłownie co parę chwil miejsce rozmów zajmują nie zawsze pasujące do sytuacji piosenki. Bo to film powstał do piosenek, a nie piosenki do filmu. To spora różnica.

Kompletnie niezrozumiały i niepotrzebny wątek piłkarza-alkoholika oraz nic nie wnosząca do filmu opowieść o nielegalnych muralach (urwana zresztą w połowie) i tak ustępują absurdalnemu zakończeniu, które w sposób całkowicie nielogiczny zamyka główny wątek… o ile w ogóle go zamyka. Napisy końcowe pojawiają się tak nagle, że podczas seansu ludzie siedzieli, na którym byłem, jeszcze przez kilkadziesiąt sekund w kinie i czekali, aż coś się jeszcze wydarzy. #wszystkogra zaskakuje więc widza… Ale nie o takie zaskoczenie chyba twórcom chodziło?

Jednak zawód?

Film sprawia zawód. Duży. Bo to mógł być przecież fajny film. Musical z dobrą obsadą, przebojami, współczesną historią, który dzięki sporej kampanii reklamowej mógł odnieść sukces finansowy. Podejrzewam, że tak się nie stanie. Zawiedzeni widzowie zniechęcą kolejnych. No chyba że szkoły uznają, że trzeba w nowatorski sposób ukarać uczniów…

Michał Zacharzewski

#wszystkogra, reż. Agnieszka Glińska, wyst. Kinga Preis, Stanisława Celińska, Eliza Rycembel, Antoni Pawlicki, Sebastian Fabijański, Anna Tomaszewska, Irena Melcer

Ocena 4/10

Reklamy

5 uwag do wpisu “#wszystkogra

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.