Robin Hood: Książę złodziei

To był strzał w sam środek tarczy. Robin Hood: Książę złodziei nie mógł bowiem nie odnieść sukcesu. Raz, że główny bohater dzięki popularnemu anielskiemu serialowi był wówczas prawdziwą gwiazda, a dzieciaki na całym świecie biegały z łukami i spuszczały łupnia złym szeryfom. Dwa, że reżyser Kevin Reynolds zdołał ściągnąć na plan Kevina Costnera będącego świeżo po spektakularnym sukcesie Tańczącego z wilkami. Jego gwiazda świeciła wówczas mocno, a przecież na planie pojawili się również Morgan Freeman, Alan Rickman, Mary Elizabeth Mastrantonio i Sean Connery. No i ostatni atut, wykorzystana w promocji piosenka Bryana Adamsa. Największy hit roku!

Trwa trzecia krucjata. Król (Sean ConneryW słusznej sprawie) przebywa we Francji i właściwie nie wiadomo, czy wciąż żyje. Władzę w regionie sprawuje okrutny szeryf Nottingham (Alan RickmanDogma, Alicja w Krainie Czarów), wysługując się swoim siepaczem Guyem (Michael WincottZabić prezydenta) oraz czarownicą Mortianną (Geraldine McEwanSiostry Magdalenki, Panna Marple). Biskup (Harold Innocent) też jest skorumpowany, w efekcie prosty lud cierpi biedę, a i możni mają niełatwo. Sędziwy Lord Lockley (Brian Blessed) szybko się o tym przekonuje.

Jego syn, Robin (Kevin CostnerSilverado, The Highwayman), dociera tymczasem z krucjatą do Jerozolimy. Tam wpada w pułapkę i o mały włos ginie. Życie oddaje za niego przyjaciel, Robin, który przed śmiercią prosi go jeszcze o opiekę nad swoją siostrą, lady Marion (Mary Elizabeth Mastrantonio). Cóż zrobić – Robin pakuje manatki i wraca do Anglii wraz z towarzyszącym mu Azeemem (Morgan FreemanBruce Wszechmogący, Epidemia), Arabem mającym wobec niego dług wdzięczności. Na miejscu dowiaduje się, jak sprawy się mają, i postanawia zostać w lesie. Stworzyć bandę, która stawi opór szeryfowi…

Robin Hood: Książę złodziei to dobra, hollywoodzka robota. Niezłe tempo, widowiskowe sceny akcji, efektowne kostiumy i sceny masowe, których brakowało w serialu. Do tego humor, przed którym reżyser nie ucieka. Oczywiście film ma też wady typowe dla hollywoodzkich produkcji, włącznie z nie zawsze logiczną fabuła oraz sporą ilością zbiegów okoliczności. Cóż z tego jednak, skoro ogląda się go dobrze. To widowisko z fajnymi bohaterami, dobrymi aktorami, sporą ilością emocji. Takie kino to czysta przyjemność – nawet jeśli to przyjemność odrobinę guilty.

Zobacz, jeśli:
– Masz dziś te 40 lat
– Kochasz Costnera
– Lubisz kino przygodowe

Odpuść sobie, jeśli:
– Masz dość wybielania uczestników krucjat
– Masz dość oczerniania duchownych, zwłaszcza biskupów

Michał Zacharzewski

Robin Hood: Książę złodziei, Robin Hood: Prince of Thieves, 1991, reż. Kevin Reynolds, wyst. Kevin Costner, Morgan Freeman, Alan Rickman, Mary Elizabeth Mastrantonio, Christian Slater, Michael McShane, Nick Brimble, Geraldine McEwan, Nick Brimble, Brian Blessed, Sean Connery, Richard Strange, Harold Innocent

Ocena: 7,5/10

Polub nas na Facebooku.
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.