Tańczący z wilkami

Obsypany nagrodami Tańczący z wilkami wydobył westerny z niebytu. Po głębokiej komercyjnej i artystycznej zapaści, na jaką cierpiał ów gatunek w latach 80., ten właśnie film przypomniał widzom o prerii. Kinomani ponownie zainteresowali się Indianami, kowbojami i Dzikim Zachodem, w efekcie przez kolejnych kilka lat nie mogli narzekać na brak nowych propozycji…

Rok 1963. Trwa wojna secesyjna. Ciężko ranny porucznik Dunbar (Kevin Costner Człowiek ze stali, Robin Hood) trafia do szpitala polowego. Ponieważ mu amputacja nogi, wraca na front i swoją ryzykowną, lecz imponującą paradą tuż przed liniami konfederatów dodaje żołnierzom otuchy. W nagrodę trafia do lepszego lekarza i nie traci nogi. Do tego zostaje wysłany na teoretycznie bezpieczniejsze zachodnie pogranicze. Do miejsca, gdzie łatwiej spotkać Indianina niż białego człowieka.

Tańczący z wilkami nie jest filmem o wojnie secesyjnej. Kevin Costner postanowił nakręcić obraz o rdzennych mieszkańcach Ameryki, ich kulturze i obyczajach, poglądach na życie. O ich związku z naturą. Na plan ściągnął kilkudziesięciu aktorów o indiańskich korzeniach i większość dialogów nagrał w języku lakota. Już sama ta decyzja dla nielubiących napisów amerykańskich widzów była szokiem. Wrażenie robiła też długość produkcji (trzy godziny!) oraz olbrzymia dbałość o zachowanie realiów epoki.

Ten film był po prostu piękny. Wspaniale sfilmowany, świetnie zagrany, wzruszający i brutalnie realistyczny, okraszony doskonałą muzyką. Wielu Amerykanom otworzył oczy na zapomnianą historię ich kraju, na rdzenną społeczność, którą do tej pory się nie interesowali. Zdaniem niektórych jej działaczy przywrócił im należne ich miejsce i zrobił więcej, niż jakikolwiek dwudziestowieczny prezydent.

Po sukcesie Tańczącego z wilkami wielu krytyków wróżyło Costnerowi wielką karierę reżyserską. Skończyło się na jeszcze dwóch filmach, które nie odniosły ani sukcesu komercyjnego, ani artystycznego. Mam jednak wrażenie, że aktor nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Że kiedy zacznie mu brakować ciekawych propozycji, zajmie miejsce po drugiej stronie kamery i niczym Clint Eastwood udowodni, że najlepszą szkołą reżyserii jest plan filmowy. Na to liczę.

Zobacz, jeśli:
– Nie znasz
– Interesujesz się historią Ameryki
– Lubisz opowieści o Indianach

Odpuść sobie, jeśli:
– Liczysz na dużą ilość strzelanin i szybką akcję

Michał Zacharzewski

Tańczący z wilkami, Dances with Wolves, 1990, reż. Kevin Costner, wyst. Kevin Costner, Mary McDonnell, Graham Greene, Rodney A. Grant, Floyd ‚Red Crow’ Westerman, Tantoo Cardinal, Robert Pastorelli, Maury Chaykin, Charles Rocket, Jimmy Herman, Annie Costner, Michael Spears, Tony Pierce, Larry Joshua, Wes Studi, Buffalo Child, Steve Reevis

Ocena: 8/10

Polub nas na Facebooku i Twitterze.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

Jedna uwaga do wpisu “Tańczący z wilkami

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.