zdala-380x250

Jestem mordercą

zdalaWiara w wymiar sprawiedliwości bywa złudna. Film Macieja Pieprzycy, przywołujący autentyczną postać Wampira z Zagłębia, przygląda się tego przyczynom. I to nie tym systemowym, prawnym czy politycznym, a ludzkim błędom i wypaczeniom. Bo to przecież ludzi tworzą wymiar sprawiedliwości i mogą mieć zwykłe, ludzkie powody, by nie dążyć do prawdy.

Jestem mordercą rozpoczyna się jak klasyczny kryminał. Lata siedemdziesiąte, Polska Rzeczpospolita Ludowa. Trup. A nawet kilka trupów. Kolejne ekipy dochodzeniowe ze Śląska nie radzą sobie z odnalezieniem sprawcy. Na wsparcie z bratniej Rosji nie mogą liczyć, bo tam – jak powszechnie wiadomo – nie ma seryjnych morderców. W efekcie major Aleksander Stępski zleca przejęcie dochodzenia stosunkowo mało doświadczonemu, ale zdolnemu milicjantowi Januszowi Jasińskiemu. Ten tworzy grupę dochodzeniową o kryptonimie Anna, zwraca się o pomoc do brytyjskiego psychologa kryminalnego, konsultuje wyniki jego pracy z naukowcami dysponującymi superkomputerem Odra. Nowoczesne metody nie przynoszą jednak spodziewanych rezultatów.

Kiedy ginie Jolanta Gierek, bratanica obecnie urzędującego premiera, ciśnienie rośnie. Kolejne trupy nie pozwalają milicjantom spokojnie spać. Ich kariery wiszą na włosku. Aż wreszcie poszlaki zaczynają wskazywać na jedną, bardzo konkretną osobę – Zdzisława Marchwickiego. Mężczyzna zostaje aresztowany, jednak nie przyznaje się do winy. I w tym właśnie momencie film dokonuje wolty. Z rasowego, dynamicznie zmontowanego kryminału retro zamienia się w rasowy dramat czy wręcz po prostu moralitet.

Niezwykła, lecz prawdziwa historia to nie jedyny atut Jestem mordercą. Uwagę zwracają też świetnie odtworzone czasy PRL-u. Stare autobusy i samochody, meblościanki, charakterystyczne kożuchy, lejąca się wódka, wszechobecne papierosy budują wiarygodny obraz lat siedemdziesiątych. Drobne detale – gorące napoje w szklankach czy komunistyczne plakaty na ścianach – pomagają przywołać klimatyczny obraz przeszłości. Nieliczne dialogi w śląskiej gwarze wypadają znakomicie. Nieopatrzony Mirosław Haniszewski (przypominający trochę Tadeusza Janczara ze Złotego koła) okazuje się przekonujący w roli zdeterminowanego milicjanta, dobrze wypada również Arkadiusz Jakubik jako Marchwicki. Piotr Adamczyk grający wbrew swojemu łagodnemu wizerunkowi bezwzględnego komunistycznego majora zwyczajnie zapada w pamięć. Nie jest, co najważniejsze, przegięty. To nie kanalia Wyszomirski z Historii Roja, a człowiek z krwi i kości.

Maciej Pieprzyca był idealnym kandydatem do sfilmowania tej opowieści. Przez długie lata kręcił seriale kryminalne, a osiem lat temu zadebiutował w kinowych Drzazgach, mocno osadzonych w śląskich realiach. Z Arkadiuszem Jakubikiem spotkał się już w przeszłości, a co najważniejsze – w 1998 roku wyreżyserował dokument o Marchwickim. Temat znał więc od podszewki. I chyba właśnie dlatego stworzył tak wciągające dzieło. To nie jest film akcji. To nie jest nawet rasowy kryminał. To dramat, który ogląda się z zapartym tchem.

Michał Zacharzewski

Jestem mordercą, reż. Maciej Pieprzyca, wyst. Mirosław Haniszewski, Arkadiusz Jakubik, Agata Kulesza, Magdalena Popławska, Piotr Adamczyk

Ocena: 8/10

 

Advertisements

2 uwagi do wpisu “Jestem mordercą

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s