Powermad – Absolute Power

To rzeczywiście jest zespół zapomniany, choć jednocześnie zapomniany nie jest. Nie da się go zapomnieć, zwłaszcza jeśli lubi się Dzikość serca Davida Lyncha. To właśnie Slaughterhouse tego zespołu jest ulubionym kawałkiem Luli i Sailora i to przy tej muzyce w sposób kilkukrotnie tańczą. Docierają nawet na koncert Powermad

Slaughterhouse to utwór ikoniczny, doskonały dżingiel, świetny dzwonek na komórkę. Pulsujący dziką energią numer stał się przebojem i znalazł swoje miejsce w historii gatunku. Zdecydowanie wyróżnia się spośród piosenek nagranych na Absolute Power, co nie oznacza że pozostają one w jego tle. Tytułowy kawałek brzmi świeżo i dynamicznie, w ucho wpada Nice Dreams z fajnym riffem przewodnim, dobry jest też króciutki, niespełna trzyminutowy Return from Fear.

Choć tak naprawdę każdy numer Powermad ma swój urok. Final Frotnier, B.N.R. czy Plastic Town też mają odpowiednią energię, żywą perkusję i szalejące gitary. Wokal Joela DuBay’a wydaje się zaś kwintesencją lat 80., wysokość jego głosu dobrze pasuje do speed metalu. Aż dziwne, że nie przełożyło się to na komercyjny sukces albumu. Płyta została doceniona przez krytyków, ale przemknęła gdzieś w tle, w efekcie zespół rozpadł się.

Szkoda, bo to zespół, który dziś świetnie sprawdziłby się na festiwalach i z pewnością porwałby publiczność. Kilka prób reaktywacji już było, Powermad nagrał też w 2015 roku nową piosenkę, dał trochę koncertów. Na nową płytę wciąż jednak czekamy. Od lat…

Joel

Powermad, Absolute Power

Polub nas na FacebookuTikToku, BlueSky i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.