Bad Boys for Life

Dwie części Bad Boys – z 1995 i 2003 roku – przejęły pałeczkę od Zabójczej broni. Opowiadały podobną historię dwóch wyjątkowo kiepsko dobranych policjantów, którzy wbrew sobie stworzyli zaskakująco zgrany duet. Jeden był świrusem i z radością rzucał się do akcji. Ryzykował przy każdej nadarzającej się okazji. Drugi wydawał się dużo bardziej stateczny, zupełnie jakby uważam, że życie ma się tylko jedno. Jeśli już towarzyszył pierwszemu, to w imię solidarności jajników (których obaj panowie oczywiście nie mieli). I to się sprawdzało na ekranie. Bad Boys zrobiło gwiazdy z odtwórców głównych ról i do dziś stanowi modelowy przykład tzw. „buddy movie”.

Bad Boys for Life nie jest tak słabą kontynuacją jak najnowszy Men in Black. Może nie dorównuje pierwszemu Bad Boys, ale to wciąż kawał dobreo kina sensacyjnego ze sporą domieszką komedii. Jeszcze bliższego Zabójczej broni niż kiedykolwiek. Marcusowi (Martin LawrenceAgent XXL) rodzi się wnuk i gość zaczyna bredzić o emeryturze. Ma zaokrąglone brzuszysko i dość ganiania za oprychami. Mike (Will SmithBliźniak, Aladyn) wciąż jednak jest tym wariatem, co kiedyś. Niby farbuje siwiejącą brodę, ale nadal żyje pracą i nie wyobraża sobie świata poza nią. Kiedy daje się postrzelić tajemniczemu motocykliście i niemalże umiera, widmo końca kariery zaczyna nad nim krążyć…

Ale do tego oczywiście nie dochodzi. Dzięki temu Bad Boys for Life wciąż śmieszy lekkimi dialogami, ciągłymi przekomarzaniami się bohaterów, którzy przez ponad 20 lat nie zdołali się dogadać w sprawach podstawowych. Zaskakuje też bardzo efektownymi scenami akcji, pościgami, strzelaninami, wybuchami, czaruje słonecznymi plenerami Miami i pulsującą muzyką, wreszcie samochodami, na które normalnych policjantów nigdy nie byłoby stać. Bohaterów daje się lubić, napięcie pojawia się raz po raz, a główny zwrot akcji – choć przesadnie wydumany – ma potencjał na ciąg dalszy.

Po tym filmie nie należy spodziewać się jakichś wielkich ról, niebanalnych myśli czy scen, których dotąd w kinie nie było. To miało być więcej tego samego i jest więcej tego samego. Po prostu kino akcji z dużym udziałem komedii. A że akcja jest dobra, a dialogi bawią, to… nie wypada narzekać. Bad Boys for Life to dobre otwarcie 2020 roku i jego pierwszy hit. Oby kolejne były na zbliżonym poziomie!

Zobacz, jeśli:
– Lubisz tę serię
– Masz ochotę na dobrą komedię sensacyjną

Odpuść sobie, jeśli:
– Często marudzisz na współczesne kino
– Już część druga Bad Boys była wg ciebie słaba

Michał Zacharzewski

Bad Boys for Life, 2020, reż. Adil El Arbi, Bilall Fallah, wyst. Will Smith, Martin Lawrence, Vanessa Hudgens, Alexander Ludwig, Charles Melton, Paola Nunez, Nicky Jam, Joe Pantoliano

Ocena: 7,5/10

Polub nas na Facebooku.
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

4 uwagi do wpisu “Bad Boys for Life

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.