Miasto na miarę człowieka: Toronto

Kolejne miasto znalazło się na szlaku Mikaela Colville-Andersena, autora cyklu Miasto na miarę człowieka, urbanisty i specjalisty od transportu miejskiego. Tym razem to Toronto, liczący blisko trzy miliony mieszkańców kanadyjski gigant. Miasto w ostatnich dekadach błyskawicznie się rozwija, najszybciej w całej Ameryce Północnej. Ludzi przybywa tak dużo, że w centrum powoli przestają mieścić się na chodnikach. Co się zmienia?

Ano Toronto stara się rugować z centrum samochody. Po prostu zajmują one zbyt wiele miejsca, są hałaśliwe i produkują spaliny. Władze inwestują w transport miejski, stawiają właśnie kolejną linię metra oraz inwestują w tramwaje, które przez długie lata w tej części świata nie cieszyły się zbyt wielkim powodzeniem. Jeśli chodzi o naziemny transport szynowy, Toronto wciąż jest za takimi miastami jak nasza Warszawa.

Ciekawostką pojawiającą się w Miasto na miarę człowieka: Toronto jest brak ławek. Miasto inwestuje w nie w ograniczonym stopniu, raczej przerzucając ten ciężar na budżety lokalne, w tym partycypacyjne. W mieście działa więc inicjatywa społeczna, która wystawia krzesła i foteliki składane na ulicach. Bada, gdzie najczęściej są używane, i tam stara się coś wymyśleć. Inni aktywiści odnawiają ścieżki rowerowe bądź układają je chociażby z klocków lego. Chodzi o to, by wyrwać przestrzeń panoszącym się wszędzie kierowcom.

Nocami grupka ludzi podmienia znaki. Tam, gdzie było ograniczenie prędkości do 40 km/h, wieszają „dyszkę”. Wymuszają w ten sposób znaczne uspokojenie ruchu miejskiego, ograniczają (skutecznie!) liczbę wypadków i zachęcają ludzi do korzystania z komunikacji miejskiej. Rowery w Toronto nie kojarzą się jednak z radykalizmem. Są powszechnie akceptowane, a wręcz cenione za ograniczenie śladu ekologicznego. W Kanadzie, w odróżnieniu od krajów postbolszewickich i tych trzeciego świata, ekologia traktowana jest na serio. Między domami tworzy się na przykład ogródki. Kto nie ma siły zbierać plonów, może zamówić specjalną ekipę. Dostanie 1/3 tego, co zbiorą. Zbierający zachowają kolejną 1/3, a resztę przeznaczą na cele społeczne.

Inne ciekawostki z dokumentu Miasto na miarę człowieka: Toronto? Developerzy muszą przeznaczyć 50% murów i ścian na graffiti, stąd miasto wygląda kolorowo. Zagłębia kulinarne znajdują się w Toronto na przedmieściach, które wciąż są słabo skomunikowane, ale przyciągają ludzi właśnie świetną międzynarodową kuchnią. A zbędne płoty się usuwa. Tak jak w Warszawie grodzi się osiedla i domy, tak tam płoty się likwiduje. To jest po prostu inny świat.

Poznaj inne odsłony Miasta na miarę człowieka: Tel Awiw, Tokio, Mexico City, Kapsztad, Detroit/Windsor, Montreal, Kopenhaga.

Zobacz, jeśli:
– Chcesz dowiedzieć się, że można żyć inaczej
– Interesuje cię problematyka nowoczesnej ubranistyki

Odpuść sobie, jeśli:
– Wciąż żyjesz w XX-wiecznym „mój samochód to ja”
– Nie lubisz społeczników

Michał Zacharzewski

Miasto na miarę człowieka: Toronto, The Life-Sized City: Toronto, 2017, wyst. Mikael Colville-Andersen

Ocena: 6/10

Polub nas na Facebooku!

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.