Miasto na miarę człowieka: Detroit/Windsor

W swojej dokumentalnej podróży przez najciekawsze dla urbanisty miasta świata Mikael Colville-Andersen dotarł tym razem do Detroit i leżącego po drugiej stronie granicy kanadyjskiego Windsoru. To bez wątpienia miasto, które w drugiej połowie ubiegłego wieku przeżyło spektakularny upadek. Jeszcze w latach 50. liczyło sobie 2 miliony mieszkańców i uchodziło za amerykańską stolicę motoryzacji. Dziś mieszka tu niespełna 700 tysięcy osób, często ludzi czarnych i biednych, których nie stać na wyprowadzkę z wyludnionych i pozbawionych nadziei przedmieść.

Oczywiście zarówno Waszyngton, jak i władze stanowe starają się pomóc Detroit. Olbrzymie pieniądze ładowane są w rozwój infrastruktury. W centrum miasta powstają malownicze parki, imponujące wieżowce i stadiony, jednak kuleje na przykład transport. Niby jest metro i jedna linia tramwajowa, ale autobusy miejskie poruszają się tylko po centrum. Na zewnątrz docierają nieregularne linie prywatne, często niezgrane z tymi miejskimi. Niektórym ludziom dotarcie do pracy zajmuje blisko dwie godziny.

Z Miasto na miarę człowieka: Detroit/Windsor dowiadujemy się po raz kolejny, że gdzie władze nie dają rady, tam do głosu dochodzi inicjatywa prywatna. Chociażby firma, która zebrała blisko 20 milionów z datków na rozbiórkę groźnych pustostanów. Inna stawia na tanie, ale nowoczesne budownictwo, a także inwestuje w to, co w danej dzielnicy przyda się mieszkańcom. W Windsorze dla odmiany działają tak zwani „przyjaciele miasta”, którzy wskazują kierunki rozwoju poszczególnych osiedli. Fundacje po obu stronach granicy starają się integrować ludzi, zwłaszcza sąsiadów. Pomagają przy organizacji wydarzeń lokalnych i otwieraniu knajpek czy klubów.

Nie oznacza to, że jest idealnie. Władze miasta nieraz się jednak gubią – postawiły megaszpital 15 km od miasta, likwidując dwa bliższe i do tego całkiem sprawnie działające. Nadal na rozwiązanie czeka problem słynnej 8 mili, ulicy oddzielającej dzielnicę „białą” od „czarnej”, niezwykle biednej. Tam często zdarza się, że ludzi nie stać na regulowanie rachunków za prąd i wodę. Wzdłuż wielu ulic ciągną się kable i węże, gdyż w kryzysowych sytuacjach sąsiedzi pożyczają sobie „media”. Udało się natomiast zamienić nieczynną linię kolejową na ciągnący się kilometrami park. Początkowo nie cieszył się on popularnością, ale kiedy połączono go siecią ścieżek rowerowych z resztą miasta, stał się jednym z jego najważniejszych punktów.

Jeśli Detroit się zmieni – a już się zmienia – to właśnie dzięki inwestycji w społeczności. W wyrywanie ludzi z marazmu, w wyciągnie ich ze stref biedy i otwieraniu na nowe perspektywy. W przekonywaniu ich do miasta, które kiedyś się na nich wypięło, a dziś robi się coraz piękniejsze, coraz przyjemniejsze do życia. Grające w jednej drużynie.

Zobacz, jeśli:
– Interesujesz się problemami urbanistyki
– Myślisz o wyjeździe do Michigan

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie lubisz społeczników
– Nie lubisz Ameryki i nie wierzysz, że tam też jest bieda
– Widziałeś już m.in. Kapsztad i Mexico City

Michał Zacharzewski

Miasto na miarę człowieka: Detroit/Windsor, The Life-Sized City: Detroit, 2017, wyst. Mikael Colville-Andersen

Ocena: 7/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

5 uwag do wpisu “Miasto na miarę człowieka: Detroit/Windsor

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.