Rok temu do kin trafił dramat Sama przeciw wszystkim z doskonałą Jessicą Chastain (Azyl, Rok przemocy). Rudowłosa aktorka zagrała waszyngtońską lobbystkę, która nieoczekiwanie nawet dla samej siebie wypowiedziała wojnę amerykańskim firmom zbrojeniowym. Jej Molly Bloom z Gry o wszystko jest bardzo podobną kobietą. Twardą i zdecydowaną, świetnie radzącą sobie w świecie zdominowanym przez mężczyzn.
Pewnego dnia Molly zostaje aresztowana przez uzbrojonych agentów FBI. Państwo zajmuje cały jej majątek i grozi kilkunastoma latami więzienia. W jej obronie staje zdolny i drogi czarnoskóry adwokat (Idris Elba – Dzień Bastylii, Enchanted Kingdom 3D). Zanim ostatecznie podejmie się jej sprawy, chce poznać prawdę o tym, co się wydarzyło. Ojciec Molly (Kevin Costner – Black or White, McFarland, USA) chciał zrobić z niej sportsmenkę, jednak groźny wypadek przerwał jej karierę. Dziewczyna wylądowała w Los Angeles, gdzie zaczęła pracę dla miejscowego cwaniaczka z koneksjami (Jeremy Strong – Big Short, Sędzia). Organizowała dla niego partie pokera, w których brali udział znani aktorzy, biznesmeni i politycy. Zarabiała na napiwkach, więc nie łamała prawa. W pewnym momencie postanowiła się usamodzielnić…
Ta historia wydarzyła się naprawdę i chociażby dlatego jest interesująca. Pokazuje drogę na szczyt oraz późniejszy upadek młodej, zdeterminowanej dziewczyny, która nerwy miała ze stali (choć musiała je wspomagać prochami). Jej beznamiętna narracja regularnie sącząca się z offu nadaje tempa opowieści, podobnie jak i niekończące się dialogi. Dzięki temu słowotokowi poznajemy jednak zasady funkcjonowania biznesu pokerowego oraz sposoby, dzięki którym Molly radziła sobie z problemami. To naprawdę ciekawe. Gra o wszystko nie robi jednak takiego wrażenia jak Gold czy Rekinów wojny. Ta historia jest po prostu dużo zwyczajniejsza.
Film ma nie tylko tempo, ale i dobrych aktorów. Chastain po raz kolejny nie zawodzi, zwłaszcza że nie do końca powtarza kreację z Samej przeciw wszystkim. Tu jest dużo bardziej delikatną i cieplejszą osobą. Udanie partneruje jej Idris Elba, zaś w tle błyskają Michael Cera (Sausage Party) i Chris O’Dowd (serial Technicy-magicy). Jednak przede wszystkim Gra o wszystko to dowód, że Aaron Sorkin śmiało może ubiegać się o miano jednego z najlepszych hollywoodzkich scenarzystów. Sukcesów na swoim koncie ma tak dużo, że warto, by i przeciętni kinomani zapamiętali jego nazwisko.
Zobacz, jeśli:
– Chcesz zajrzeć za kulisy światka amerykańskiej finansjery
– Lubisz filmy o przebojowych kobietach
– Szukasz obrazu, który trzymałby w napięciu
Odpuść sobie, jeśli:
– Już Sama przeciw wszystkim ci się nie spodobała
– Poker zdecydowanie cię odpycha
– Chcesz odprężyć się przy filmie, a nie gapić się z uwagą w ekran
Michał Zacharzewski
Gra o wszystko, Molly’s Game, 2017, reż. Aaron Sorkin, wyst. Jessica Chastain, Idris Elba, Kevin Costner, Michael Cera, Jeremy Strong, Chris O’Dowd, J.C. MacKenzie
Ocena: 7/10
Polub nas na Facebooku!
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk
3 uwagi do wpisu “Gra o wszystko”