McFarland, USA

Kino amerykańskie od pewnego czasu usiłuje przekonać nas, że nielegalni imigranci z Meksyku wcale nie są tacy straszni jak ich Trump maluje, że ciężko pracują i dzięki tej wytężonej pracy próbują coś osiągnąć. Z pewnością nie mają łatwo. Wielu poddaje się. Na szczęście McFarland, USA to kolejna po Częściach zamiennych ekranizacja prawdziwych wydarzeń, nakręcona ku pokrzepieniu meksykańskich serc. Zresztą każdy, kto czuje się niedoceniony, po obejrzeniu tej produkcji uwierzy w siebie. A już na pewno pokocha sport!

Nauczyciel wychowania fizycznego Jim White nie chciał trafić do kalifornijskiego McFarland. To dziura zamieszkana przez ubogich, często nielegalnych emigrantów, z jednym tylko marnym sklepem oraz restauracją nie sprzedającą burgerów. Problem w tym, że White wyleciał z poprzedniej pracy i z niezbyt fajnym wpisem w aktach nie może w ofertach przebierać. Jego rodzina próbuje więc robić dobrą minę do złej gry, choć dom, do którego się wprowadzają, prezentuje się słabo. Podobnie zresztą szkoła. W dodatku bohater już po paru dniach podpada swojemu przełożonemu i omalże nie wylatuje z roboty. Ostatecznie zostawia mu drużynę futbolową i postanawia zająć się kilkoma chłopakami, którzy mają dryg do biegania.

Miejscowi dużo biegają, bo autobusów w McFarland nie ma, a ich farmy oddzielone są od szkoły nieraz kilka kilometrów. Biegają też, bo po zajęciach muszą wrócić do pracy na polu i nie chcą marnować czasu. Do treningów też początkowo podchodzą niechętnie. Stanowią mniejszość etniczną i raczej nie widzą dla siebie przyszłości. White’owi udaje się w nich zaszczepić przekonanie, że ciężką pracą są w stanie osiągnąć sukces, na przykład wygrać międzyszkolne zawody sportowe. Tylko czy przypadkiem nie jest to tylko takie gadanie?

Pod względem konstrukcji McFarland, USA przypomina wspominane Części zamienne – jest bowiem opowieścią o chłopakach, w których nikt prawie nie wierzy, a którzy ciężką pracą są w stanie osiągnąć sukces. Reżyser Niki Caro udało się jednak stworzyć ciekawszą opowieść, trzymającą w napięciu i poruszającą. Miała do dyspozycji nie tylko lepszy scenariusz, głębiej wgryzający się w problemy emigrantów, ale i Kevina Costnera, który wciąż umie skupić na sobie uwagę widzów. W efekcie powstał niebanalny film sportowy. Warto go zobaczyć!

Wojciech Kąkol

McFarland, USA, reż. Niki Caro, wyst. Kevin Costner, Carlos Pratts, Maria Bello, Hector Duran, Johnny Ortiz, Rafael Martinez

Ocena: 8/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s