Immortals. Bogowie i herosi

Dawno, dawno temu, kiedy nie było mnie jeszcze na świecie, publiczność uwielbiała firmy historyczne. Na widowiska opowiadające o losach Kleopatry, Cezara czy ostatnich dni Pompejów chodziła nawet po kilka razy. Popularnością cieszyły się też obrazy portretujące rzymskich i greckich bogów i ich kontaktów ze śmiertelnikami. Czasy się zmieniły. Dziś tego typu filmy nie kręcą już widzów. Mimo to raz po raz w Hollywood powstaje dzieło, które próbuje przywrócić im świetność. Jednym z nich było właśnie Immortals. Bogowie i herosi.

Dawno, dawno temu, kiedy nie było mnie jeszcze na świecie, bogowie pokonali tytanów i w całej Helladzie zapanował spokój. Wydawało się, że będzie trwał wiecznie, lecz oto na horyzoncie pojawiło się nowe zagrożenie. To król Hyperion (Mickey RourkeSkin Traffik, Iron Man 2), okrutny władca podbijający kolejne greckie krainy, starający się odnaleźć legendarny łuk Aresa. Ponoć człowiek, który wejdzie w jego posiadanie, zdoła uwolnić tytanów i poprowadzić później do boju. Jedynym, kto może przeciwstawić się Hyperonowi, jest dzielny Tezeusz (Henry Cavill Tristan i Izolda, Mission: Impossible – Fallout)…

Dawno, dawno temu, kiedy nie było mnie jeszcze na świecie, takie filmy kręcono olbrzymim nakładem sił i pieniędzy. Budowano gigantyczne dekoracje, zatrudniano tysiące statystów, opowiadano proste, lecz wzruszające historie. Twórcy Immortals. Bogowie i herosi postawili na komputery. W założeniach film miał zapewne przypominać głośne 300, jednak nie do końca się to udało. Wiele scen wygląda sztucznie. Plastikowo. Nie trzymają poziomu efektownego wprowadzenia czy dopracowanego finału. Do tego akcja toczy się chwilami zbyt wolno. Bitwy nie porywają, a przecież to walkami 300 stało. Z drugiej strony – bohaterowie giną dosyć często. Nawet ci nieśmiertelni!

Dawno, dawno temu, kiedy nie było mnie jeszcze na świecie, walki miały swoich choreografów, postacie miały swoje dylematy, a scenarzyści wydarzenia, o których próbowali opowiadać. Tu tego nie widać. Nie robią też wrażenia bohaterowie. Immortals. Bogowie i herosi sprawia wrażenie wydmuszki, która została wypasowana, wyświecona, ale nie porywa i nie trzyma w napięciu. Nie jest może produkcją złą, ale na ożywienie gatunku nie ma najmniejszych szans…

Zobacz, jeśli:
– Lubisz greckie mity
– Lubisz widowiska historyczne
– Efekty komputerowe ci nie przeszkadzają

Odpuść sobie, jeśli:
– Liczysz na coś na miarę 300

Michał Zacharzewski

Immortals. Bogowie i herosi, Immortals, 2011, reż. Tarsem Singh, wyst. Henry Cavill, Mickey Rourke, Stephen Dorff, Freida Pinto, Luke Evans, John Hurt, Anne Day-Jones, Joseph Morgan, Greg Bryk, Kellan Lutz, Isabel Lucas, Daniel Sharman, Mark Margolis

Ocena: 6/10

Polub nas na Facebooku.
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

 

4 uwagi do wpisu “Immortals. Bogowie i herosi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.