
Killers to drugi album zespołu Iron Maiden. Ukazał się w 1981 roku i po raz pierwszy zagrał na nim gitarzyta Adrian Smith. Było też pożegnanie – Paul Di’Anno wyleciał wkrótce później na skutek swoich problemów z alkoholem i narkotykami. Na wydanej w tym samym roku płycie koncertowej Maiden Japan brzmiał jeszcze dobrze, ale koledzy byli nim zmęczeni.
Na krążku znalazło się dziesięć utworów, z których największym hitem okazał się energetyczny Wrathchild. Zarówno on, jak i cztery inne piosenki powstały w połowie lat 70. i zespół regularnie wykonywał je na koncertach. Fani je już znali, cenili i domagali się zarejestrowania ich na płycie. Zwłaszcza takiej, która byłaby dobrze wyprodukowana, odpowiednio dynamiczna i „głośna”. Wratchchild zarejestrowano więc w 1979 roku na potrzeby składanki Metal for Muthas, pozostałe nagrano już z myślą o Killers.
Z całkowicie nowych kompozycji, stworzonych z myślą o tym konkretnym wydawnictwie, wymienić należy nastrojowy, lekko punkowy Murders in the Rue Morgue inspirowany opowiadaniem Poe’ego oraz nieco chyba zapomniany Prodigal Son, utwór utrzymany w nieco innym klimacie niż pozostałe. Świetnie brzmi dynamiczne Purgatory, tytułowe Killers czy Innocent Exile. Ciekawostką jest instrumentalny kawałek The Ides of March, który powstał w 1977 roku. Perkusista Thunderstick zabrał go później ze sobą do zespołu Samson i tam wykonywał pod nazwą Thunderburst.
Killers pozostaje klasycznym albumem Maidenów, konsekwentnym krokiem naprzód w stosunku do poprzedniej płyty. Styl zachowano, poprawiła się produkcja, Di’Anno daje radę, choć oczywiście można dyskutować, czy Dickinson nie byłby lepszy. To jednak temat, który zawsze powraca w dyskusjach i chyba nie sposób wydać uczciwego werdyktu. Gusta są różne…
Joel
Iron Maiden, Killers
Polub nas na Facebooku, TikToku, BlueSky i Instagramie.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.