Dziewczyny śmierci

Moda na parodie krwawych slasherów trwa w najlepsze. Dziewczyny śmierci to kolejna tego typu produkcja, może nie tak udana jak popularni Porąbani czy przewrotna Opiekunka, ale wciąż ciekawa. Spośród innych tego typu produkcji wyróżnia się tym, że spogląda na slashery jako na produkcje filmowe, a nie jako na gatunek. Innymi słowy natrząsa się również z drewnianych aktorów czy marnych efektów specjalnych…

Max (Taissa Farmiga6 Years, Zakonnica) jest córką Amandy Cwartwright, nieżyjącej już gwiazdy tandetnych horrorów. Pewnego dnia zostaje zaproszona na ich przegląd. Coś, co zapowiada się na spokojny wieczór, kończy się tragedią. W kinie wybucha bowiem pożar i dziewczyna zmuszona jest uciec z budynku, rozcinając maczetą ekran. W ten sposób przenosi się wraz z przyjaciółmi do świata z horroru Camp Bloodbath. Jest środek lat osiemdziesiątych, do niewielkiego obozu przybywa grupka młodych ludzi. Nie wiedzą, że w okolicy czai się morderca z maczetą, żywa kopia słynnego Jasona Vorheesa.

Jest tu tego trochę. Z jednej strony Dziewczyny śmierci są klasycznym slasherem z trupem sypiącym się gęsto i okresowo pojawiającym się napięciem. Z drugiej strony to całkiem zabawna parodia gatunku, w którym doskonałym sposobem na ucieczkę przed mordercą jest przeskoczenie do retrospekcji, a część bohaterów – stereotypowych postaci wyjętych z Camp Bloodbath – jest drewniana aż do bólu i dysponuje inteligencją wiewiórki. Jednocześnie Dziewczyny śmierci opowiada też historię dziewczyny, która ma okazję spotkać się z tragicznie zmarłą matką i wreszcie pogodzić z jej odejściem.

Jasne, film ma swoje wady. Chociażby kiepskie efekty specjalne (począwszy od wypadku przez pożar w kinie po wszelkie starcia z mordercą), powoli rozwijającą się fabułę oraz niepotrzebne przeciąganie wielu scen. Jako slasher nie zachwyca, jako pastisz bawi tylko czasami. Najlepiej sprawdza się jako opowieść o rodzinnej miłości. Taissa Farmiga i Malin Akerman (Sekta, Rampage) tworzą wiarygodne kreacje i dobrze czują się w gatunkowym melanżu. Jednak Dziewczyny śmierci nie przejdą do historii kina z jeszcze jednego powodu. Otóż nie mają ani jednej sceny, która zapadałaby w pamięć. Tę historię szybko się zapomina.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz tandetne horrory
– Cenisz filmy z tzw. pomysłem

Odpuść sobie, jeśli:
– Unikasz produkcji krwawych
– Nie cierpisz produkcji o nastolatkach
– Nie lubisz mody z lat 80-tych

Michał Zacharzewski

Dziewczyny śmierci, The Final Girls, 2015, reż. Todd Strauss-Schulson, wyst. Taissa Farmiga, Malin Akerman, Nina Dobrev, Alexander Ludwig, Thomas Middleditch, Alia Shawkat, Chloe Bridges

Ocena: 5,5/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Dziewczyny śmierci

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.