Żelazny most

Film z gatunku „polska smuta narodowa”, obficie reprezentowanej w polskim kinie (patrz choćby 53 wojny, Fuga czy Zabawa, zabawa). A dokładniej kolejny dołujący dramat obyczajowy, w którym wszyscy chlają, przeklinają, obrażają się, oszukują, a widz po wyjściu z kina ma ochotę palnąć sobie w łeb. Dla jednych rzecz dotykająca życiowych prawd i głęboka niczym kopalnia, dla innych wydumana bajeczka, od której na kilometr wali sztucznością. Tego, czym Żelazny most będzie dla ciebie, trzeba dowiedzieć się osobiście.

Kacper (Bartłomiej Topa Król życia, Szczur) pracuje w kopalni razem ze swoim najlepszym przyjacielem, sztygarem Oskarem (Łukasz SimlatBoże ciało, (Nie)znajomi). Od czasu do czasu widują się też po pracy i piją na umór. Po jednej z takich imprez Kacper zalega nieprzytomny w swoim pokoju, Oskar rozpoczyna zaś ognisty romans z jego żoną Magdą (Julia KijowskaCzerwony pająk, Sługi boże). Od tej pory stara się wysyłać swojego przyjaciela do najodleglejszych zakątków kopalni, by mieć czas urwać się z pracy i wpaść do Magdy. Pewnego dnia dochodzi do tąpnięcia, a następnie zawału…

Żelazny most oferuje dwa wątki wsparte licznymi retrospekcjami. Jeden z nich to niemrawo prowadzona akcja ratunkowa, pozbawiona napięcia znanego z głośnego 33. Z Kacprem nie ma kontaktu i nie bardzo wiadomo, gdzie się znajduje. Szuka go kilku ratowników na krzyż przy użyciu paru zaledwie maszyn. Mimo to ten wątek ciekawi, ma pewną dramaturgię, a końcowa scena w namiocie – przypominająca nieco Winnych – ujawnia talent inscenizacyjny autorki. Drugi wątek to dramat obyczajowy o odpowiedzialności za winę i pokazujący moralne rozterki bohaterów. Czy Kacper wiedział, że żona go zdradza? Może wydostał się jakoś z kopani i tylko się przed Magdą ukrywa? Co czuje Oskar, który oszukiwał kumpla i go narażał, a teraz niewiele może dla niego zrobić? Czy Magda ma prawo czuć nadzieję czy też los karze ją właśnie za zdradę, której się dopuściła? Czego właściwie chce od życia, Oskara, Kacpra, księcia na białym koniu?

Mimo swoich wad Żelazny most zapada w pamięć. Chociażby dlatego, że rozgrywa się w nietypowym dla kina górniczym środowisku i pokazuje trochę kopalnianych realiów. Wielka szkoda, że sięga przy tym po niezbyt wyraziste postacie i często posuwa się do emocjonalnych uproszczeń. Tym samym nie angażuje, a na płaszczyźnie psychologiczno-intelektualnej nie oferuje niczego nowego. Co najwyżej może człowieka w depresję wpędzić.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz ciężkie polskie dramaty
– Chcesz zobaczyć kopalnię…

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie lubisz polskiej patologii i dramatów psychologicznych
– Masz ochotę na kino optymistyczne i pogodne

Michał Zacharzewski

Żelazny most, 2019, reż. Monika Jordan-Młodzianowska, wyst. Julia Kijowska, Bartłomiej Topa, Łukasz Simlat, Andrzej Konopka, Cezary Łukaszewicz, Przemysław Redkowski

Ocena: 5/10

Polub nas na Facebooku.
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.