Królowe zbrodni

Bohaterowie filmowych adaptacji komiksów na ogół noszą peleryny i biją się z przestępcami. No dobra, czasami jeszcze są zabawnymi grubasami, którzy w młodości wpadli do kotłów, gadającymi kotami albo pyskatymi kosmicznymi złodziejami. Takie produkcje jak mroczna, gangsterska Droga do zatracenia należą do rzadkości.

Królowe zbrodni powtarza ten pomysł. To niby adaptacja komiksu, a pachnie rzeczywistą historią. Rok 1978, nowojorskie Hell’s Kitchen. Kathy (Melissa McCartyGhostbusters, Aniołki Charliego), Ruby (Tiffany Haddish) i Claire (Elisabeth MossThe Square, To my) wiodą życie żon lokalnych irlandzkich gangsterów. Pierwsza nawet to sobie chwali, ma ciepłego, opiekuńczego męża, pozostałe zmieniają się czasami w worki do bicia i są ze swojej roli mocno niezadowolone. Ale nie robią nic. Jest przecież rok 1978 i w Hell’s Kitchen kobiety niewiele mogą.

Pewnego dnia trzej panowie wpadają w ręce policji i dostają po kilka lat więzienia. Ich żonami ma zająć się „rodzina”, ale obecny szef gangu, Little Jackie (Myk Watford), przekazuje im tylko drobne sumy. Twierdzi, że biznes nie idzie, sklepy nie chcą płacić za ochronę, restauracje nie współpracują. Kathy, Ruby i Claire postanawiają przyjrzeć się sprawie bliżej i odkrywają, że panowie niewiele owym sklepom czy restauracjom oferują. Kasę chcą zagarniać, ale nie dają nic w zamian. Dlatego bohaterki podejmują decyzje o świadczeniu podobnych usług. Osobiście.

I tu moje rozczarowanie. Bardzo chciałbym zobaczyć, jak dziewczyny sobie radzą, jak łapią drobnych oprychów obrabiających sklepy czy pacyfikują niesolidnych kelnerów. Podejrzeć to, co widziałem w podobnych Wdowach – tytułową przestępczą kuchnię. To przecież idealny temat dla thrillera gangsterskiego z elementami komediowymi, którym Królowe zbrodni usiłują być. Nic z tego. Zobaczyłem tylko parę migawkowych scen, w których wynajęci twardziele spuszczają temu czy tamtemu łomot. Debiutująca tym filmem reżyser Andrea Berloff skupia się na sprawach osobistych bohaterek oraz ich próbach dogadania się z szefem włoskiej mafii (Bill CampKraina wielkiego nieba, Czerwona jaskółka).

Berloff trochę nie czuje, jaką historię opowiada. Niby stara się pokazać mroczne strony mafii, z drugiej strony niemal wszyscy Irlandczycy to postacie przerysowane i komiczne. Komiksowa jest też głowa całej rodziny, sędziwa Helen (Margo MartindaleTotalna magia), ale już bohaterki wydają się postaciami z krwi i kości. I tylko wydają, bo każda z tych postaci zbudowana jest wokół jednej cechy. Kathy to ciepła, serdeczna matka, Ruby dumna z koloru swojej skóry Murzynka, zaś Claire to ofiara domowej przemocy.

Królowe zbrodni ogląda się przyjemnie, ale szybko się o tym filmie zapomina. To obraz straconych szans. Nie sprawdza się jako kino gangsterskie, całkowicie zawodzi jako komedia, a na dramat jest zwyczajnie zbyt płytkie. Komiksowość niektórych postaci też niewiele wnosi do opowieści. Efektem jest bezpieczne kino środka, które może i momentami bawi, ale nie angażuje. Za rok mało kto będzie je pamiętał.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz kino gangsterskie
– Ciekawią cię nietypowe adaptacje komiksów

Odpuść sobie, jeśli:
– Liczysz na mocny, mroczny film
– Wierzysz, że to może być komedia

Michał Zacharzewski

Królowe zbrodni, The Kitchen, 2019, reż. Andrea Berloff, wyst. Melissa McCarthy, Tiffany Haddish, Elisabeth Moss, Domhnall Gleeson, James Badge Dale, Jeremy Bobb, Brian d’Arcy James, Myk Watford, Bill Camp, Common, Annabella Sciorra

Ocena: 5/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.