Niewidzialny człowiek (2020)

Niewidzialny człowiek z powieści H. G. Wellsa od lat trzydziestych ubiegłego wieku należy do katalogu klasycznych potworów wytwórni Universal. Zajmuje zaszczytne miejsce tuż obok hrabiego Draculi, monstrum doktora Frankensteina czy na przykład potwora z Czarnej Laguny. A wytwórnia próbuje ostatnio swoje klasyki ożywić, tchnąć w nie nowego ducha. Zaczęło się od średnio udanego Draculi, po którym nadeszła Mumia i teraz właśnie Niewidzialny człowiek…

To w sumie nietypowy film. Zarówno Dracula, jak i Mumia – sztampowe hollywoodzkie widowiska z masą efektów specjalnych i bardzo konwencjonalną fabułą – rozczarowały tak widzów, jak i krytyków. Prawa do Niewidzialnego człowieka włożono więc w ręce specjalisty od horrorów i polecono mu nakręcić coś taniego i zaskakującego. I udało się. Ten obraz ma niewiele wspólnego z powieściowym oryginałem czy jego licznymi adaptacjami. Opowiada zupełnie inną historię, ale robi to w sposób niemal mistrzowski. To jak na razie najlepszy horror tego roku.

Cee (Elisabeth MossKrólowe zbrodni, To my) poznajemy, gdy nocą wymyka się ze swojego domu. Po cichu, żeby nie obudzić męża. Po sposobie, w jaki się porusza i jak starannie przygotowała tę akcję, domyślamy się wszystkiego. Adrian (Oliver Jackson-Cohen) jest tyranem. Jednym z tych bogatych facetów, którzy znęcają się nad żonami tak fizycznie, jak i psychicznie. Gdyby dowiedział się, co Cee planuje, pewnie by ją zabił. A tak… w lesie czeka już na nią przyjaciółka z samochodem. Droga ku wolności wydaje się prosta.

Prosta, ale i wyboista, bo bohaterka – zatrzymawszy się u dawnego znajomego – boi się wychodzić z domu. Czuje, że mąż w każdej chwili może ją odnaleźć i odpowiednio ukarać. Uspokaja się dopiero, kiedy przychodzi wiadomość o śmierci Adriana. Mężczyzna popełnił samobójstwo, a cały swój majątek zapisał właśnie Cee. Pod jednym warunkiem: że ta zachowa zdrowe zmysły. Tymczasem kobieta zaczyna dochodzić do wniosku, że jej mąż wcale nie opuścił tego świata. Bo – jako genialny wynalazca – znalazł receptę na niewidzialność, a teraz zamierza ją teraz prześladować…

Po intensywnym początku film nieco zwalnia, zwłaszcza że nie podejrzewamy u Cee choroby psychicznej. To najpoważniejsza wada Niewidzialnego człowieka: nie próbuje nas oszukać, od początku sugeruje rozwiązanie głównego wątku. I choć po drodze czeka nas kilka zmyłek, to jednak finał nie przynosi wielkiej niespodzianki.  Wręcz przeciwnie, wydaje się wręcz odrobinę nielogiczny. Co nie oznacza, że droga prowadząca do niego nie jest satysfakcjonująca. Kolejne próby, jakie podejmuje Cee, by przekonać świat do swojej wersji, trzymają w napięciu.

Niewidzialny człowiek to zupełnie inny film niż wcześniejsze historie z potworami Universalu. Tańszy, za to bardziej twórczy. I dzięki temu znacznie ciekawszy. Wielka szkoda, że w triumfalnym pochodzie przez kina przeszkodził mu koronawirus. Liczę, że producenci nie przestraszą się tego kierunku i utrzymają go w kolejnych produkcjach…

Zobacz, jeśli:
– Lubisz opowieści z dreszczykiem
– Marzysz o niewidzialności

Odpuść sobie, jeśli:
– Też masz paskudnego męża
– Masz wrażenie, że ktoś cię śledzi…

Michał Zacharzewski

Niewidzialny człowiek, The Invisible Man, 2020, reż. Leigh Whannell, wyst. Elisabeth Moss, Oliver Jackson-Cohen, Harriet Dyer, Aldis Hodge, Storm Reid, Michael Dorman

Ocena: 7,5/10

Polub nas na Facebooku.
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.