Zabójczy cel

Tomuś Cruise zupełnie się nie zestarzał. Jak był młody, tak jest młody. Owszem, zyskał parę zmarszczek, może nawet siwych włosów, ale nadal imponuje tężyzną fizyczną. Steven Seagal nie miał tego szczęścia. Może dlatego, że jest od niego o dziesięć lat starszy. Ale nawet dziesięć lat temu – w 2008 roku – zupełnie nie przypominał gościa, którym był w Naznaczonym śmiercią czy Szukając sprawiedliwości.

Świetnie widać to w Zabójczym celu, kryminale nakręconym ponoć za 10 milionów dolarów. Seagal gra tu detektywa, Jacoba Kinga, który słynie z brutalnych metod działania. Nie bawi się z przestępcami. Spuszcza im łomot, nawet jeśli się o niego nie proszą, a jak ktoś podskakuje, to może wylecieć przez okno. W Memphis prowadzi śledztwo w sprawie seryjnego mordercy torturującego kobiety, a przy okazji próbuje dopaść innego oprycha. Jednocześnie wciąż stara się prowadzić sobie z traumą z dzieciństwa – na jego oczach zabito mu brata.

Gdyby fabuła miała jakiś sens, dałoby się to może nawet oglądać. Niestety, logiki w tej historii za grosz, kolejne sceny nie kleją się, mordercy zachowują się jak idioci i właściwie nie wiadomo, co zamierzają osiągnąć. Z takim Hannibalem Lecterem nie mogą się równać, to zupełnie inna liga, inna inteligencja, spryt. Ale i King nie oszałamia. Zabija wszystkich, także świadków, z których mógłby coś wyciągnąć (oczywiście nie ponosi za to żadnej kary, nawet nagany nie dostaje). W dodatku bez przerwy pozuje na bossa. To on doradza specjaliście, który kabel w bombie przeciąć, a kumpla pociesza, że ten po zepsutej akcji na pewno nie straci pracy.

Sceny akcji są w Zabójczy celu kuriozalne. Strzelaniny nie mają większego sensu. Strzelający wymieniają po kilkadziesiąt pocisków, non stop pudłując, a dziury po kulach nieraz znikają. Podczas bijatyk wyraźnie widać, że we wszystkich ujęcia, w których trzeba mocniej podnieść nogę, machnąć ręką czy choćby się uchylić, Seagala zastępuje dubler. Udział aktora w walkach jest więc minimalny. Zresztą nawet jak dostanie po pysku, to zaraz wstaje – bez choćby śladu po uderzeniu. Cruise, gdyby to widział, płakałby ze śmiechu.

Nie wiem, jakim cudem film kosztował 10 milionów dolarów. Lepsze filmy Seagal kręcił za jedną czwartą tej sumy. Jeszcze dziwniejsze jest to, że Zabójczy cel trafił do kin w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i tam cieszył się zainteresowaniem. Niewiele wiem o tamtejszym rynku filmowym, ale przecież nie może być aż tak wyposzczony…

Zobacz, jeśli:
– Lubisz złe filmy
– Masz nierówno pod sufitem

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie chcesz znów się przekonywać o upadku Seagala
– Nie lubisz, gdy widać dublerów

Michał Zacharzewski

Zabójczy cel, Kill Switch, 2008, reż. Jeff King, wyst. Steven Seagal, Holly Elissa, Karyn Michelle Baltzer, Philip Granger, Jerry Rector, Chris Tomas King

Ocena: 2/10

Polub nas na Facebooku!

Jedna uwaga do wpisu “Zabójczy cel

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.