Rocketman

Dla mnie to zaskoczenie. Twórcy Rocketmana – filmowej biografii Eltona Johna – wybrali zupełnie inną drogę niż autorzy Bohemian Rhapsody. Otóż zdecydowali się na formułę musicalu, pozwalając swoim bohaterom za pomocą piosenek opowiadać o swoich odczuciach. Do tego tańczyć i wirować, a nawet unosić się w powietrzu. Efekt jest oszałamiający, choć seans pozostawia uczucie niedosytu.

Elton (Taron EgertonKingsman, Robin Hood: Początek) w efektownym kostiumie feniksa pojawia się na spotkaniu w ośrodku terapii uzależnień. Niemal od razu przyznaje się do problemu z alkoholem i narkotykami, a potem rozpoczyna opowieść o swoim życiu. Przenosimy się do jego dzieciństwa spędzonego u boku apodyktycznego ojca (Steven MackintoshImperium robotów. Bunt człowieka) i śledzimy pierwsze próby muzyczne, nieśmiałą współpracę z tekściarzem Bernie’em (Jamie Bell), wreszcie sukces, który nieoczekiwanie spada na Eltona.

I fajnie jest to opowiedziane. Barwnie, z humorem, ale i bez lukrowania. Elton z ekranu daje się lubić, choć niekiedy bywa bucem, a jako narkoman irytuje swoim wyobcowaniem, brakiem szacunku dla innych. Rocketman doprowadza jego historię do przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, a więc do odwyku, po którym wokalista nigdy już nie sięgnął po używki. Dalej sporo się oczywiście wydarzyło, było „Can you feel the love tonight” i „Candle in the Wind”, ale o tym już film nie wspomina.

Napis „The End” pojawia się nie tylko zbyt szybko, ale i niespodziewanie. Rzadko kiedy zdarza się, by niektórzy widzowie nie ruszali się z miejsc podczas listy płac nie mogąc uwierzyć, że to już koniec. Brakuje tu jakiegoś mocniejszego akcentu, spektakularnego finału, który zapadłby w pamięć. W rezultacie z seansu pozostaje kilka dobrze zaśpiewanych piosenek, parę niesamowitych strojów i świetnie zaplanowanych scen, które pod względem inscenizacyjnym śmiało mogą równać się z tymi z La La Land.

Najgorsze jest to, że po tym filmie nie mogę powiedzieć, bym poznał bliżej Eltona Johna. Niewątpliwie dowiedziałem się paru faktów z jego życia, przypomniałem sobie parę zapomnianych piosenek i usłyszałem kilka takich, których dotąd nie znałem. Wiem znacznie więcej na temat tego, jak dostał się na szczyt, jakie miał problemy, jak pokonał nałogi. Ale jakim był człowiekiem, nie wiem. Tego właśnie w Rocketman brakuje…

Zobacz, jeśli:
– Lubisz musicale
– Kochasz stare piosenki Eltona Johna

Odpuść sobie, jeśli:
– Liczysz na sążnisty dramat obyczajowy
– Chcesz dobrze poznać wokalistę
– Unikasz filmów o homoseksualistach

Michał Zacharzewski

Rocketman, 2019, reż. Dexter Fletcher, wyst. Taron Egerton, Jamie Bell, Richard Madden, Bryce Dallas Howard, Gemma Jones

Ocena: 7/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.