Wilcze echa

Któż by się spodziewał, że debiutant Abel Lanzac nakręci najlepszy od lat film o okrętach podwodnych? Przecież dopiero co z tematem walczyli twórcy Oceanu ognia oraz Kurska i wcale złych filmów nie nakręcili. Jednak Wilcze echa znacznie zgrabniej łączą thriller polityczny z wciąż aktualnym ostrzeżeniem przed wojną atomową, a jednocześnie spoglądają na pracę „podwodniaków” od nietypowej strony.

Bohaterem filmu jest Chanteraide (François CivilFrank), obdarzony słuchem absolutnym analityk akustyczny. Odpowiada on za nasłuch, czyli analizowanie na podstawie dobiegających z zewnątrz dźwięków sytuacji w akwenie, rozpoznawanie przepływających w pobliżu jednostek i odróżnianie na przykład wrogiego okrętu od chorego kaszalota. Jego umiejętności przydają się na wodach należących do Syrii, gdzie pomimo asysty przeciwnika podejmują grupkę komandosów. Tam też po raz pierwszy natykają się na tajemniczą, czterośrubową jednostkę, której nie ma w żadnych bazach. Ani chybi rosyjski prototyp!

Akcja Wilczych ech toczy się w niedalekiej przyszłości, gdy na świecie coraz bardziej wrze. Z mediów dowiadujemy się, że rosyjskie oddziały właśnie wkroczyły na teren Finlandii i świat stoi na krawędzi trzeciej wojny światowej. Chwilę później napięcie sięga już zenitu, a w powietrzu pachnie wojną atomową. Jednak to nie o konsekwencjach politycznego szaleństwa opowiadają Wilcze echa, a o ludzkich błędach. Na różnych poziomach, od nasłuchu właśnie po źle przygotowane, nieprzemyślane procedury.

Atutem filmu Abela Lanzaka, scenarzysty, pisarza, filmoznawcy, dyplomaty i doradcy ekonomicznego, jest przede wszystkim oryginalność. Rzadko kiedy mamy okazję przysłuchiwać się dźwiękom dobiegającym zza burt okrętu podwodnego i intepretować je na własny użytek. Nieczęsto też oglądamy obraz, który wydaje się wiarygodny i jednocześnie zaskakujący – nie jest więc ani bujdą na resorach (jak wspomniany Ocean ognia), ani też doskonale wszystkim znaną opowieścią na faktach (jak Kursk). Jedno jest pewne: nie chciałbym pracować na takiej jednostce.  Wilcze echa udowodniły mi to w sposób niezwykle sugestywny.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz filmy o okrętach podwodnych
– Boisz się wybuchu trzeciej wojny światowej

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie lubisz robienia z Rosji nowej Trzeciej Rzeszy
– Nie masz słuchu absolutnego i nie wierzysz w jego istnienie

Michał Zacharzewski

Wilcze echa, Le chant du loup, 2019, reż. Abel Lanzac, wyst. François Civil, Omar Sy, Mathieu Kassovitz, Reda Kateb, Paula Beer, Alexis Michalik, Jean-Yves Berteloot

Ocena: 8/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.