Jurassic World: Upadłe królestwo

Dinozaury wróciły. I cieszę się, bo Jurassic World: Upadłe królestwo to dokładnie takie kino, jakiego oczekiwałem. Efektowne, dynamiczne, odmóżdżające, bardzo dobrze zrealizowane. Co prawda ma słabsze momenty i chwilami niebezpiecznie zbliża się do durnych produkcji telewizyjnych z lat osiemdziesiątych, ale szybko porzuca je. Oby na dobre.

Położony na Isla Nublar nowy park rozrywki legł w gruzach. Turyści uciekli, podobnie jak i naukowcy, oddając wyspę we władanie dinozaurom. Idylla nie trwała długo. Po czterech latach obudził się górujący nad okolicą uśpiony wulkan i gadom zaczęła grozić zagłada. A ludzie? A ludzie jak zwykle zaczęli się kłócić. Jedni cieszyli się bowiem z takiego obrotu sprawy i wierzyli, że to Bóg wycina w pień aberracje, inni – jak Claire Dearing (Bryce Dallas HowardOsada, Gold) – zamierzali uratować jak najwięcej tych fascynujących zwierząt. Znaleźli się też tacy, którzy postanowili na katastrofie zarobić.

Oczywiście wszelkiej maści konflikty ekologiczno-moralne pojawiają się jedynie w tle. Na pierwszym planie znów mamy Owena Grady’ego (Chris PrattStrażnicy galaktyki, Siedmiu wspaniałych), który razem z Clare ląduje na wyspie i niemal od razu pakuje się w kłopoty. Kłopoty te to dla reżysera okazja do powtórzenia całej masy scen znanych z poprzednich odsłon cyklu. Jest więc „jogging” z przerażonymi, rozpędzonymi dinozaurami, jest „przejażdżka” kulistym wagonikiem służącym niegdyś do zwiedzania parku, jest zabawa w chowanego z gadem grasującym po budynku. Często zdarza się też, że widzowie obserwują opad szczęk u bohaterów wpatrzonych w coś, co na ekranie pojawi się dopiero za chwilę. Sztuczka ta, zastosowana przez Spielberga w pierwszym Parku jurajskim, powraca tu raz po raz.

I właśnie w takich scenach film bawi. Bawi i relaksuje jak typowy amerykański blockbuster. Gorzej, kiedy pojawia się kompletnie nietrafiony wątek Millsa (Rafe Spall – BFG: Bardzo fajny gigant, Słowo na M). Zarówno jego zawiązanie, jak i rozwinięcie i rozwiązanie irytują nieporadnością i naiwnością. Ich miejsce jest w kinie klasy B, a nie wysokobudżetowych przebojach, od których wymaga się choćby minimum stylu.

Film przywołuje klimat poprzednich części. Pozwala zachwycić się gigantycznymi gadami, zajrzeć wraz z nimi do dżungli, wybrać się na przejażdżkę statkiem. Paradoksalnie najlepiej Jurassic World: Upadłe królestwo wypada wtedy, kiedy zrywa ze spektakularnym widowiskiem i zamienia się w rasowy horror. J. A. Bayona przypomniał sobie to, co Ridley Scott odkrył już w pierwszym Obcym. Czasami jedno monstrum wystarczy, by wywołać strach. Nie potrzeba całego stada. Nie mogę doczekać się kolejnej części!

Zobacz, jeśli:
– Kochasz dinozaury
– Potrafisz przymknąć oko na kilka słabych wątków

Odpuść sobie, jeśli:
– Irytuje cię powielanie pomysłów
– Gady cię nie ruszają

Michał Zacharzewski

Jurassic World: Upadłe królestwo, Jurassic World: Fallen Kingdom, 2012, reż. J. A. Bayona, wyst. Chris Pratt, Bryce Dallas Howard, Rafe Spall, Justice Smith, Daniella Pineda, James Cromwell, Ted Levine, Toby Jones

Ocena: 7/10

Polub nas na Facebooku!
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.