System

Lepiej zrobicie, jeśli sięgniecie po książkę. System to ekranizacja wciągającej powieści Toma Roba Smitha, brutalnej, mrocznej wizji Związku Radzieckiego epoki stalinizmu. Część ważnych scen pomija, nie do końca opisuje motywacje bohaterów, w mało wiarygodny sposób wyjaśnia ich przemianę. Broni się samą historią, jednak bardzo ją skraca. W książce wątek kryminalny ma czas, by wybrzmieć. Tu sprawia wrażenie potraktowanego po macoszemu.

ZSRR, początek lat pięćdziesiątych. Bohater wojenny Leo Demidow pracuje w urzędzie bezpieczeństwa. Tropi kolejnych wrogów ojczyzny, nie bardzo zastanawiając się nad ich winą. Kiedy więc syn jego przyjaciela zostaje zamordowany, bez większych problemów uznaje to za wypadek. Bo w komunizmie – jak twierdził sam towarzysz Stalin – morderców nie ma. Więc nie może być i ofiar morderstwa. Do zmiany postępowania pchnie go dopiero podejrzenie, jakie padnie na jego ukochaną żonę. Leo będzie musiał sprawdzić, czy przypadkiem kobieta nie jest szpiegiem. A wiadomo, że w komunizmie przypadków nie ma. Ludzi nie podejrzewa się bez powodów.

Związek Radziecki z książki wydawał się upiorny. To był kraj zdrajców, agentów i donosicieli, w którym każdy – całkowicie bezpodstawnie – mógł stracić życie lub zostać zesłanym do jakiejś dziury. Życie ludzkie nie miało większego znaczenia. Tak wykreowany świat pomógł Smithowi stworzyć niezwykle sugestywną atmosferę, która w filmie nie robi już takiego wrażenia. Ba, wydaje się sztuczna. Reżyser Daniel Espinosa buduje więc napięcie mrocznymi kadrami, jesienią i zimą, błotem, brudem, smrodem. Brakuje mu jednak szerszej perspektywy, zamyka swoją opowieść w ciasnych kadrach i korytarzach. Razi też trochę Tom Hardy. Jego Leo to cedzący słowa głębokim głosem Rosjanin, mówiący po angielsku z charakterystycznym akcentem. Chwilami brzmi to śmiesznie.

Filmowy System jest nazbyt amerykański. To, co broniło się w książce – owo wyolbrzymienie zła, jakim był komunizm – na ekranie zupełnie się nie sprawdza. Tak przecież ZSRR nie wyglądało, nie każdy człowiek był kapusiem, nie każdy urzędnik cynicznym draniem. Było miejsce na luz, na normalne życie, na cieszenie się światem. Tu tego nie ma. Pojawia się za to niepotrzebny patos oraz całkowicie zbędne dłużyzny. I znów: w powieści autor zadbał o motywacje. Właśnie wtedy, kiedy wstrzymywał akcje, tłumaczył zachowania bohaterów. W filmie tego zabrakło. Dlatego to niezbyt udane dzieło, które spodoba się jedynie zaprzysięgłym antykomunistom oraz wielbicielkom talentu Toma Hardy’ego. A tych przecież nie brakuje…

Wojciech Kąkol

System, Child 44, USA 2015, reż. Daniel Espinosa, wyst. Tom Hardy, Gary Oldman, Noomi Rapace, Joel Kinnaman, Vincent Cassel, Paddy Considine

Ocena: 5/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s