Uczeń

Gregoriego (Vincent CasselSystem, Pentameron) poznajemy, kiedy odwiedza szpital położniczy. Szuka łóżek, przy których nie ma kwiatów. Samotnym matkom oferuje pomoc. Przygarnia je wraz z dziećmi i wychowuje jak swoje. Żyją skromnie, muszą pracować w niewielkim ogrodzie, zajmować się kurami, ale na brak jedzenia nie mogą narzekać.

Komu się wydaje, że Gregori to anioł, żyje w błędzie. Mężczyzna uczy dzieci nie tylko pisania, czytania czy geografii, ale również i zabijania. Bezszelestnego zakradania się do domów zwykłych ludzi i pociągania za cyngiel. Mści się w ten sposób na swoich wrogach, prowadzi partyzancką walkę w wojnie, która wydaje się dawno już skończona. Na pewno też w ten sposób zarabia. Prowadzenie tego typu działalności swoje przecież kosztuje…

Uczeń skupia się na losach Aleksandra, jedenastolatka, który wyrusza na kolejne misje. W ich trakcie powoli, lecz nieubłaganie zaczyna kwestionować wszystko, co opowiedział mu Gregori. Rodzi się w nim bunt. Bunt i chęć poznania prawdy. Wielka szkoda, że debiutujący tym filmem Ariel Kleiman opowiada tę historię w sposób jednostajny i pozbawiony większych emocji. Więcej czasu spędza w ogródku bądź podglądając zabawy dzieci niż opowiadając historię. Uczniowi brakuje dynamiki, a wiele scen niepotrzebnie się dłuży.

Uwagę przyciąga niepokojąca, chwilami wręcz oniryczna elektroniczna muzyka wzmocniona przez synthpopowe piosenki. Naprawdę bardzo dobra rzecz i warto poświęcić jej kilka chwil – choćby obejrzeć teledyski nakręcone w ramach promocji filmu (Tony Primo and Nixxie, Albert Mondo, Spanna n The Werx). Za to kręcone z ręki zdjęcia skutecznie oddają brzydotę krajobrazu i warunki życiowe bohaterów. Twórcy musieli przenieść się z Australii aż do Gruzji, by znaleźć takie plenery.

Swoją drogą nie wiemy, gdzie toczy się akcja filmu. Zachodni recenzenci doszukują się tu jakże modnej dystopii. Równie dobrze może to być jednak Gruzja, Rumunia czy chociażby kraje byłej Jugosławii. Wreszcie Kolumbia, wydarzenia w której podsunęły scenarzyście pomysł na opowieść. Uczeń to film przygnębiający. Ciekawy, ale nie do końca udany. Z pewnością znajdzie swoich fanów, ale nie zachwyci wszystkich. Mnie zabrakło w nim przede wszystkim prawdziwych emocji.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz kino niejednoznaczne i niebanalne. Takie na nie wobec rzeczywistości
– Podziwiasz gruzińskie pejzaże (jednak inne niż w Landmine Goes Click)

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie przepadasz za smutnymi filmami o dzieciach
– Ani za Vincentem Casselem, bo ulega coraz głębszej menelizacji

Michał Zacharzewski

Uczeń, Partisan, 2015, reż. Ariel Kleiman, wyst. Vincent Cassel, Witese Cocu, Jeremy Chabriel, Sapidah Kian, Florence Mezzara

Ocena: 5/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.