Ostatnia rodzina

zdalaNajwiększe wrażenie ten film robi na ludziach, którzy o Beksińskich niewiele wiedzą. Kojarzą jedynie, że starszy malował futurystyczne obrazy, młodszy zaś prowadził audycje radiowe oraz tłumaczył Bonda czy Monty Pythona. Ot, zwykła rodzina, dwóch utalentowanych facetów, których los potraktował niezbyt łagodnie.

Takich widzów już pierwsze sceny Ostatniej rodziny zaskoczą. Młodszy zachowuje się bowiem jak wariat. Biega, skacze, awanturuje się, ubliża rodzicom, zdecydowanie nad sobą nie panuje. Straszy dla odmiany zachowuje spokój nawet w sytuacjach, które wymagałyby emocji. Jest zdroworozsądkowy i analityczny, wręcz beznamiętny, nie liczy się z uczuciami innych. Właściwie nie rozstaje się z aparatem fotograficznym (później kamerą) i wszystko bez przerwy fotografuje. Przegięcie? Szarganie pamięci zmarłych? Nic z tych rzeczy!

Ostatnia rodzina to jedna z najlepszych biografii ostatnich lat, może nie tak widowiskowa jak Bogowie, ale znacznie bardziej realistyczna. Debiutującemu reżyserowi Janowi P. Matuszyńskiemu udało się przedstawić piekiełko Beksińskich bez żadnych upiększeń. Świetnie dobrał sceny i ułożył z nich portret bliskich sobie ludzi, którym tej bliskości na co dzień brakuje. Budują wokół siebie mury. Nienauczeni ciepła, mają problemy w kontaktach z innymi, co najlepiej widać w nieudanych próbach zbliżeń młodszego z przyprowadzanymi do domu dziewczynami.

Film Matuszyńskiego to również film o śmierci. I to nie tylko z powodu losu, który spotkał Beksińskich. Obu bohaterów śmierć fascynowała. Młodszy nieraz o niej myślał, starszy nieraz uwieczniał w obrazach. Do najbardziej szokujących należą sceny jego reakcji na śmierć matki, a potem żony. Obaj Beksińscy żyli zresztą dla Zofii, która dopóki mogła, spajała tę rodzinę i trzymała ją w ryzach. Kiedy jej zabrakło, wszystko zaczęło się sypać… Niektórzy twierdzą, że u Beksińskich brakowało Boga, który pomógłby im przetrwać trudne chwile. W jednej ze scen reżyser podpowiada ten trop, w końcowej jednak nawiązuje do Zagubionej autostrady Davida Lyncha i uosabia starszego z Szatanem bawiącym się losami ludzi, obserwującym ich reakcje i czerpiącym z nich natchnienie.

Zaletą filmu są doskonałe role Andrzeja Seweryna, Dawida Ogrodnika i Aleksandry Koniecznej, a także świetne efekty specjalne, które przywołały komunistyczne bloczyska Służewia Nad Dolinką w ich nieistniejącym już kształcie. To dlatego, że reżyser nie skupił się na twórczości bohaterów. Wolał opowiedzieć o ich relacjach, życiu codziennym, warunkach, w jakich żyli. I wygrał. Wielka szkoda, że to nie Ostatnia rodzina powalczy w przyszłym roku o Oskary. To film zrozumiały pod każdą szerokością geograficzną, w dodatku bezczelnie szczery.

Michał Zacharzewski

Ostatnia rodzina, reż. Jan P. Matuszyński, wyst. Andrzej Seweryn, Dawid Ogrodnik, Andrzej Chyra, Aleksandra Konieczna

Ocena: 8.5/10

 

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Ostatnia rodzina

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s