Wojna o prąd

Na papierze to wspaniały pomysł. Który reżyser nie chciałby opowiedzieć o jednej z „podręcznikowych” wojen biznesowych, którą stoczyli Thomas Alva Edison i George Westinghouse. Przecież to rywalizacja, która zadecydowała o kształcie współczesnego świata! Rywalizacja, w którą zamieszany był niezwykle popularny w popkulturze Nicola Tesla! Wielka szkoda, że Alfonso Gomez-Rejon nie stanął na wysokości zadania. Stworzył film nudny i wyprany z emocji. Świetnie obsadzony fresk o niczym.

W Wojnie o prąd obaj giganci biznesu zamierzają zelektryfikować Amerykę. Dostarczać ludziom ów prąd, by nie musieli korzystać z niebezpiecznych świec i lamp naftowych. Problem w tym, że każdy z tytanów ma nieco inny pomysł na biznes. Edison (Benedict CumberbatchAvengers: Wojna bez granic, Gra tajemnic) dysponuje znacznie lepszymi żarówkami, jednak stawia na prąd stały. Niby bezpieczniejszy, ale droższy i trudniejszy do przesyłania. Westinghouse (Michael ShannonOstatnie pokolenie, Kształt wody) jest zwolennikiem prądu zmiennego, który może porazić człowieka, ale da się go przesłać na setki kilometrów. W dodatku pomysł na żarówki podwędził Edisonowi…

Problem Wojny o prąd ujawnia już sam początek filmu, kiedy dziennikarze i biznesmeni zmuszeni są do opuszczenia pociągu. Maszynista prowadzi ich ciemną nocą na środek pola, które nagle rozświetla się blaskiem setek żarówek Edisona. Fajny pomysł, ale wykonany tak, by serce nawet na chwilę mocniej nie zabiło. To powinna być spektakularna scena. Pokaz filmowej magii, który oczaruje widzów tak, jak niewątpliwie oczarował zebranych na polu ludzi. Niestety, brakuje jej rozmachu czy choćby odrobiny emocji.

Podobnie jest przez cały film. Gomez-Rejon serwuje tę historię na chłodno. Nie kibicujemy Westinghouse’owi, bo to bezwzględny bogacz nastawiony na zysk. Edison ma prawe intencje, ale też błądzi. Zresztą dość szybko pokazuje swą pokrętnie rozumianą uczciwość. Tesla (Nicholas HoultTolkien, X-Men: Mroczna Phoenix) pełni zaś w tym wszystkim rolę kwiatka do kożuszka (czuć, że twórcy nie mieli na niego pomysłu). Nawet scena śmierci żony jednego z bohaterów, w założeniach zapewne przejmująca, nie robi większego wrażenia. Ani na widzach, ani na małżonku…

Jako licealny bryk z historii przedsiębiorczości Wojna o prąd zapewne sprawdzi się przyzwoicie. Studentom ekonomii wyda się jednak zbyt płytka, na pewno też nie zachwyci tych, którzy pasjonują się wynalazkami czy elektrycznością. Brakuje w niej nie tylko emocji, ale i ciekawych konkretów; jakichś detali, które ubarwią tę opowieść, dostarczą zaskakujących faktów. W efekcie Wojna o prąd to jedno z największych rozczarowań tego roku. Nic dziwnego, że jego premierę przekładano przez blisko dwa lata, stale przy materiale majstrując…

Zobacz, jeśli:
– Uwielbiasz opowieści o dziewiętnastowiecznych pionierach biznesu
– Cenisz znane nazwiska w obsadzie

Odpuść sobie, jeśli:
– Liczysz na emocjonującą historię
– Niewiele wiesz o elektryfikacji i chcesz to zmienić

Michał Zacharzewski

Wojna o prąd, The Current War, 2019, reż. Alfonso Gomez-Rejon, wyst. Benedict Cumberbatch, Michael Shannon, Nicholas Hoult, Katherine Waterston, Tom Holland, Tuppence Middleton

Ocena: 4/10

Polub nas na Facebooku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.