Johnny English: Nokaut

Wrócił. Jaś Fasola wrócił. A ściślej Johnny English, parodia Jamesa Bonda, a zarazem kolejne z licznych wcieleń angielskiego komika Rowana Atkinsona. Gdzie był, jak go nie było? Uczył dzieci pracy w terenie. Krycia się, wymykania, przemykania czy chociażby uwodzenia. Dzięki niemu szeregi MI7 zasilał coraz to nowszy narybek. Czemu więc wrócił? Ano sytuacja jest trudna. Niegrzeczny hacker doprowadził do zdekonspirowania wszystkich aktywnych szpiegów Jej Królewskiej Mości i tylko English może rozwiązać zagadkę jego tożsamości.

Johnny English: Nokaut to film, którego można było się po Rowanie Atkinsonie spodziewać. A zatem – szalona parodia gatunku bazująca na kreowanej przez aktora postaci agenta-idioty, któremu kompletnie nic nie wychodzi. A to potknie się, a to coś upuści, zatrzaśnie, zgubi, zapomni… Jednak jakimś dziwnym trafem los zawsze uśmiecha się do niego. Napoleon mawiał podobno, że potrzebuje nie tyle wybitnych generałów, co takich, którzy mają szczęście. English ma szczęście (oraz partnera, Bougha). I dlatego dopina swego.

Co ciekawe, ten wizerunek bohatera nie jest przemyślany. Niektóre pomysły Englisha okazują się genialne w swojej głupocie i jednocześnie skuteczne. Inne są koszmarnie durne i tylko przypadkiem nie kończą się tragedią. English nie jest więc postacią spójną, podobnie jak i świat, który go otacza. W pierwszej części był to świat normalny, w tej zaś mamy kilka równie niewiarygodnych postaci, chociażby panią premier (Emma Thompson). Generalnie więc logiki w tym filmie nie należy się doszukiwać. To nie jest historia agenta-nieudacznika, lecz obraz świata pełnego idiotów.

Takie postawienie sprawy na szczęście nie przeszkadza, bo przecież Johnny English: Nokaut miał przede wszystkim bawić. I bawi, choć część dowcipów jest zdecydowanie przechodzona. Pijący drinka English kończy z parasolką w nosie – ile razy już to widzieliśmy? No właśnie. Ten film jest jak kawałek niezłego ciasta. Któryś kolejny. Jak ktoś ma niezły spust, to będzie się dobrze bawił. W końcu wie, co je. A jak nie… Cóż, wtedy powinien trzymać się od tego dzieła z daleka.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz Jasia Fasolę
– Masz 10 lat albo poczucie humoru dziesięciolatka

Odpuść sobie, jeśli:
– Nigdy nie kumałeś tej czaczy
– Ani tym bardziej innych czacz (poza gruzińską)

Michał Zacharzewski

Johnny English: Nokaut, Johnny English Strikes Again, 2018, reż. David Kerr, wyst. Rowan Atkinson, Ben Miller, Olga Kurylenko, Emma Thompson, Jake Lacy, Miranda Hennessy, David Mumeni

Ocena: 6/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Johnny English: Nokaut

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.