Liberator

Ten film uchodzi za szczytowy punkt kariery Stevena Seagala (Naznaczony śmiercią, Nico: Ponad prawem). Nie bez powodu. Aktor wreszcie otrzymał do dyspozycji spory budżet i reżysera znającego się na kinie akcji, któremu zresztą zawdzięcza karierę. Mógł zatrudnić prawdziwe gwiazdy – Tommy’ego Lee Jonesa (Jason Bourne, Eskorta), Gary’ego Buseya oraz Erikę Eleniak, ówczesną gwiazdkę Playboya. Nakręcił film ciepło przyjęty przez krytykę i co najważniejsze kasowy. Wydawało się, że czeka go kariera na miarę Sylvestera Stallone…

W Liberatorze Seagal wciela się w Caseya Rybacka, byłego komandosa, który zatrudnia się jako kucharz na pokładzie pancernika USS Missouri. Statek powoli kończy swoją służbę, jednak załoga póki co o tym nie myśli. Przygotowuje się za to do obchodów urodzin kapitana, podczas których ma wystąpić zespół rockowy, a z tortu wyskoczyć dziewczyna „Playboya”. Nieoczekiwanie okazuje się, że członkowie zespołu planują przejąć statek, zabić kapitana i wykorzystać zgromadzoną na pokładzie broń atomową do zaszantażowania prezydenta. I jak w każdym niemal filmie sensacyjnym, przeciwstawić im będzie musiał się pojedynczy człowiek. Ryback.

Fabułę filmu trudno nazwać oryginalną. Sam pomysł przypomina chociażby Szklaną pułapkę, tyle że miejsce wieżowca ze szkła zajął pancernik ze stali. Cała reszta pozostaje bez zmian – nieuchwytny twardziel nieco wbrew swojej woli staje do nierównej walki z terrorystami. Nawet jeśli brzmi to słabo, to okazuje się całkiem niezłą mieszanką. Sprawnie wyreżyserowany film trzyma w napięciu od początku aż do końca, sceny walk są świetnie wyreżyserowane, nie brakuje nawet humoru. Swoje robią też specjaliści od efektów specjalnych – stojący w suchym doku USS Alabama, udający tu USS Missouri, zostaje za pomocą komputerów przeniesiony na środek oceanu.

Jeśli Seagal myślał, że dzięki Liberatorowi zostanie nowym Stallone, to srogo się zawiódł. Właśnie po sukcesie tego filmu zaczęło mu odbijać. Wziął się za pisanie scenariuszy i reżyserowanie własnych produkcji, akcentując w nich wątki ekologiczne. Zaczął również kolekcjonować Złote Maliny, obrażać swoich współpracowników i coraz bardziej popadać w schematy. W efekcie pięć lat później kręcił już sensacyjniaki z myślą o dystrybucji video. I robi to do dziś, z coraz gorszym skutkiem…

Zobacz, jeśli:
– Lubisz dobre kino akcji
– Stary Seagal to dla ciebie dobry Seagal
– Pancernik to dla ciebie przede wszystkim statek, a nie zwierzątko
– Chcesz przypomnieć sobie Erikę Eleniak

Odpuść sobie, jeśli:
– Na widok Seagala cię mdli
– Miewasz chorobę morską

Michał Zacharzewski

Liberator, Under Siege, 1992, reż. Andrew Davis, wyst. Steven Seagal, Tommy Lee Jones, Gary Busey, Erika Eleniak, Damian Chapa, Patrick O’Neal

Ocena: 8/10

Polub nas na Facebooku!
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk 

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Liberator

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s