Zero absolutne

Tytuł pasowałby do wielu produkcji. Do programu popularnonaukowego i dramatu o biedzie w Bangladeszu. Do feministycznej historii damsko-męskiej i dokumentu o drużynach z polskiej ekstraklasy. Jednak Robert Lee postanowił nakręcić tandetny film katastroficzny, jeden z tych, które często pojawiają się w amerykańskiej telewizji (patrz Burzliwe Seattle czy Apokalipsa w Los Angeles). Te produkcje wciąż cieszą się sporym powodzeniem.

Klimatolog David Koch (Jeff FaheyAlita: Battle Angel, Maczeta) ogłasza teorię, w myśl której ostatnią epokę lodowcową wywołało nagłe odwrócenie się biegunów Ziemi, które w przeciągu jednej doby zamroziło niemal całą Ziemię. Wkrótce w Miami zaczynają dziać się dziwne rzeczy: temperatura nieoczekiwanie spada, a dodatkowo pojawiają się ptaki wędrowne, których nie powinny pojawić się w mieście jeszcze przez kilka miesięcy.

Naukowiec rusza na Antarktydę, by przyjrzeć się bliżej tym zjawiskom. Tam odkrywa jaskinię z rysunkami stworzonymi przez ludzi pierwotnych. Znajduje też ich autora, który… najwyraźniej zamarzł w mgnieniu oka. Co gorsza, wszystko wskazuje na to, że do odwrócenia biegunów dojdzie w przeciągu najbliższych dni. O swoich odkryciach informuje przełożonych, jednak ci nie dają mu wiary. Wspiera go jedynie dawny kumpel ze studiów i jego żona Bryn (Erika EleniakLiberator), niegdyś dziewczyna Kocha.

Film powoli się rozkręca, ale potem rzeczywiście przychodzi zlodowacenie i biedny bohater musi ratować swoich bliskich. Szkoda tylko, że towarzyszą temu słabe efekty specjalne. Rozpadlina pojawiająca się na Antarktydzie i góra lodowa w Miami, plastikowa palma spadająca na samochód czy nagle zamarzająca plaża wyglądają tandetnie. Tym bardziej, że cały film nakręcono w Vancouver, które nie przypomina Florydy.

Sam scenariusz też nie oszałamia. Ani dialogami, ani logicznymi reakcjami bohaterów, ani wreszcie odniesieniami do nauki. O ile odwrócenie biegunów byłoby możliwe, to jego skutki dla naszej planety byłby znacznie bardziej tragiczne. Przecież na skutek ochłodzenia do 0 stopni Kelvina gazy z atmosfery przeszłyby w stan stały, a to oznaczałoby game over! Nie chcę powiedzieć przez to, że ten film to zero absolutne. To trzy absolutne. Za to, że przynajmniej nudy nie ma.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz tandetne kino katastroficzne
– Ciekawi cię, jak sobie radzili dekadę temu Jeff Fahey i Erika Eleniak

Odpuść sobie, jeśli:
– Znasz się trochę na fizyce
– Umiesz docenić dobre efekty spechalne.

Michał Zacharzewski

Zero absolutne, Zero bezwzględne, Absolute Zero, 2006, reż. Robert Lee, wyst. Jeff Fahey, Erika Eleniak, Jessica Amlee, Fred Ewanuick, John B. Lowe, William MacDonald

Ocena: 3/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.