American Assassin

We wrześniu na podbój światowych kin wyruszają filmy sensacyjne o skromniejszych niż wakacyjne hity budżetach. Z reguły mają prostszą, bardziej schematyczną fabułę i mniej imponujące nazwiska w obsadzie, za to imponują niezłym tempem oraz męskimi dialogami. American Assassin idealnie wpisuje się w tę formułę. To idealna propozycja dla tych, którzy zaczytywali się w powieściach Ludluma czy Clancy’ego.

Mitch (Dylan O’BrienŻywioł. Deepwater Horizon) oświadcza się swojej dziewczynie na hiszpańskiej Ibizie. W chwilę później na plaży pojawiają się islamscy terroryści. Strzelają na oślep. Dziewczyna ginie, Mitch przeżywa. Zamyka się w sobie, zrywa kontakty z bliskimi. Całymi dniami trenuje MMA i chodzi na strzelnicę. Planuje sam, w pojedynkę, dopaść ludzi winnych śmierci jego ukochanej. I pewnie poległby w czasie samotnej misji, gdyby nie interwencja służb specjalnych. Mitch dostaje od nich propozycję nie do odrzucenia. Szkolenie u Stana Hurleya (Michael KeatonBirdman, McImperium, Spider-Man: Homecoming) i praca dla CIA albo więzienie. Wiadomo, co wybiera.

I trzeba przyznać, że jego historię ogląda się nieźle. Efektowne pościgi i bijatyki, popisy fizycznej sprawności bohaterów, wreszcie dobrze nakręcone strzelaniny sprawiają, że American Assassin trzyma w napięciu. Po wycieńczającym szkoleniu bohaterowie starają się nie dopuścić do wybuchu bomby skonstruowanej przez byłego ucznia Stana (Taylor KitschJohn Carter). Ten zaś zahacza o Polskę, gdzie kupuje pluton i zabija kilku policjantów. Wszystko prowadzi do nieodzownej konfrontacji na naprawdę imponującą skalę.

Trochę szkoda, że schemat goni tu schemat, a jeden stereotyp drugi stereotyp. Fabuła okazuje się przewidywalna, a liczba kalek i zapożyczeń pasowałaby do filmów z Dolphem Ludgrenem, a nie pełnoprawnej produkcji kinowej. Cała historia jest zresztą równie wiarygodna co wyborcze obietnice polityków. Powstała zapewne po to, by usprawiedliwić wojnę z terroryzmem. Na jakąkolwiek analizę tego zjawiska, jak choćby w Dobrym zabijaniu, nie przewidziano miejsca. I jakby tego było mało, Dylanowi O’Brienowi brakuje charyzmy. Przez cały film sprawia wrażenie zdolnego, ale naburmuszonego dziecka, które nie chce słuchać się dorosłych. A niech sobie nie słucha. Tylko niech nie mówi, że jest jedyny w swoim rodzaju. Kopia kopii i tyle…

Michał Zacharzewski

American Assassin, reż. Michael Cuesta, wyst. Dylan O’Brien, Michael Keaton, Sanaa Lathan, Shiva Negar, Taylor Kitsch, Navid Negahban

Ocena: 5/10

Polub nas na Facebooku!
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s