Więzień labiryntu: Lek na śmierć

Przyjemnie jest widzieć inteligentnych twórców, którzy widząc ograniczenia materiału źródłowego usiłują odnaleźć nowy sposób na opowiedzenie historii. Pierwsza część Więźnia labiryntu była bardzo dobra. Przede wszystkim oryginalna. Grupka dzieciaków uwięziona za potężnymi murami, próbująca wydostać się poprzez ciągle zmieniający się, pełen potworów labirynt, naprawdę wciągała. Nic dziwnego, że część drugą okrzyknięto rozczarowaniem. Fabuła zrobiła się mętna i bardziej schematyczna, a tempo siadło.

Część trzecia nie zwiastowała poprawy, zwłaszcza że prace na planie – wskutek wypadku grającego główną rolę Dylana O’Briena (American Assassin, Stażyści) – mocno się opóźniły. Twórcy wiedzieli, że nie mogą nakręcić zwykłej kontynuacji. Muszą jakoś zdobyć widzów. I dlatego zdecydowali się nakręcić Więźnia labiryntu: Lek na śmierć w konwencji filmu akcji. Owszem, to mało oryginalny wybór, ale o wiele lepszy niż nijaka część druga, pozbawiona zarówno emocji, jak i bohaterów, którym by się kibicowało.

Dlatego już na samym początku Więźnia labiryntu: Lek na śmierć tempo jest naprawdę szybkie. Bohaterowie próbują odbić przyjaciela z rozpędzonego, sunącego przez pustkowia pociągu. Świetnie zorganizowana, efektowna akcja kończy się połowicznym sukcesem: uwolnionych zostaje kilkudziesięciu młodych ludzi, ale nie ma wśród nich Minho (Ki Hong Lee). Po niego przyjdzie się bohaterom wybrać do ostatniego wolnego miasta i zmierzyć ze swoim śmiertelnym wrogiem – organizacją, która uwięziła ich w labiryncie, a wielu przyjaciół zabiła. Co zaskakujące, w całkiem szczytnym celu odnalezienia leku na szalejącą zarazę.

Historia nie jest tu zbyt skomplikowana, ustępuje miejsca szybkiej akcji. Czyli kolejnym strzelaninom i galopadom po mieście, pościgom samochodowym, bijatykom. Wszystko to prowadzi zaś do pełnego eksplozji zakończenia, nie mniej widowiskowego niż najgłośniejsze amerykańskie produkcje. Więźnia labiryntu: Lek na śmierć naprawdę dobrze się ogląda. To nie jest film głęboki ani szczególnie mądry, ale gwarantuje to, co obiecuje. Ponad dwie godziny szybkiej akcji i czystej rozrywki.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz kino akcji, eksplozje, szturmy, pościgi, strzelaniny
– Podobały ci się poprzednie części i lubisz tych bohaterów
– Zastanawiasz się, czy można przemocą dążyć do postępu

Odpuść sobie, jeśli:
– Liczysz na wzruszenia czy głębokie treści
– Wierzysz w rozbudowany wątek romantyczny
– Albo w to, że powróci labirynt

Michał Zacharzewski

Więzień labiryntu: Lek na śmierć, Maze Runner: The Death Cure, 2017, reż. Wes Ball, wyst. Dylan O’Brien, Ki Hong Lee, Kaya Scodelario, Thomas Brodie-Sangster, Dexter Darden, Will Poulter, Rosa Salazar, Rosa Salazar, Aidan Gillen, Patricia Clarkson

Ocena: 6/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Więzień labiryntu: Lek na śmierć

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.