Annabelle: Narodziny zła

Sytuacja jest skomplikowana. Annabelle: Narodziny zła to prequel horroru Annabelle, który z kolei był spin-offem serii Obecność. Obcych słów dużo, ale najważniejsze jest to, że znajomość któregokolwiek z wcześniejszych obrazów nie jest konieczna. Film Davida F. Sandberga broni się jako dzieło niezależne, a z pozostałymi produkcjami łączy go jedynie tytułowa lalka opanowana przez demona.

Tworzy ją Samuel Mullins, lalkarz pracujący na oddalonej od ludzkich sadyb półpustynnej farmie. Tego samego dnia jego kilkuletnia Bee córka ginie w wypadku samochodowym. Akcja przenosi się kilkanaście lat w przyszłość, do lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Grupka sierot pod opieką zakonnicy wprowadza do domu Mullinsa. Domu pełnego tajemnic. Żona mężczyzny nie wychodzi bowiem ze swojego pokoju, z kolei do pomieszczenia zajmowanego niegdyś przez Bee dzieci nie mogą wchodzić. Idealne miejsce na horror, chciałoby się powiedzieć.

I rzeczywiście Annabelle: Narodziny zła straszy całkiem przyzwoicie. Reżyser umiejętnie buduje klimat zagrożenia, umie też dawkować napięcie. Jedną z sierot „obdarza” polio, chorobę, która skutecznie ogranicza jej ruchy. A więc i ucieczkę. Właśnie o tę małą będziemy bać się najczęściej. Szkoda tylko, że Sandberg buduje swój film ze zgranych schematów. Bohaterki z uporem maniaka chodzą tam, gdzie nie powinny, i nawet obecność mocy nadprzyrodzonych nie odstrasza ich. Podobnie jak w części pierwszej, szwankuje komunikacja między nimi. Tu nikt z nikim nie rozmawia o tym, co widzi.

Również straszenie odbywa się mechanicznie. Ktoś gdzieś idzie, coraz wolniej, coraz bardziej zaniepokojony, przez długą chwilę kompletnie nic się nie dzieje. Nawet muzyka gdzieś ucieka, pozwalając tej czy innej bohaterce wpatrywać się w coś w ciszy. Potem nagle bum – coś pojawia się gwałtownie na ekranie, a głośniki walą jak szalone. Jak tu nie podskoczyć? Nie da się. Ale dzięki tej metodzie przestraszyć może nawet niewinny króliczek…

I właśnie dlatego Annabelle: Narodziny zła jest horrorem przeciętnym. To film, który straszy tymi samymi metodami co tysiąc innych filmów. Schematów jest tak dużo, że miłośnicy gatunku zaczynają się w pewnym momencie śmiać. Albo przerzucać tytułami, z których zapożyczono motywy. Studnia? Strach na wróble? Wózek inwalidzki? Wykręcające się żarówki? Potwór w szafie? Domek dla lalek? Winda gastronomiczna? Schody z ruchomym fotelikiem? Samochód, który nie chce zapalić? To wszystko już było, było, było… I to wiele razy! To jak, potraficie przyporządkować te gadżety do odpowiednich filmów?

Michał Zacharzewski

Annabelle: Narodziny zła, Annabelle: Creation, reż. David F. Sandberg, wyst. Stephanie Sigman, Talitha Bateman, Lulu Wilson, Philippa Coulthard, Lou Lou Safran, Grace Fulton, Anthony LaPaglia, Miranda Otto

Ocena: 5/10

Polub nas na Facebooku!
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s