Buzz Astral

Pamiętacie Buzza Astrala, tego plastikowego kosmonautę, którym bawił się Andy w animowanej serii Toy Story? Okazuje się, że była to zabawka inspirowana filmem… Buzz Astral. Po jego obejrzeniu nie mam wątpliwości – rodzice Andy’ego nie kochali. Bo gdyby go kochali, kupiliby mu Koteksa.

Filmowy Buzz bierze udział w dziewiczej wyprawie na drugi koniec wszechświata. Po drodze uwagę komputera pokładowego przyciąga jedna z mijanych planet, na której może istnieć życie. Wkrótce statek osiada na jej powierzchni i Buzz wraz ze swoją przyjaciółką Alicją oraz młodziutkim kadetem wyruszają na jej eksplorację. Skończy się to nieco wyimaginowanym błędem Buzza, który to błąd uwięzi całą ekspedycję na pokładzie rzeczonej planety.

Buzz Astral – jak to zwykle z filmami Pixara bywa – dotyka poważniejszych problemów niż przyjaźń, dobroć czy posłuszeństwo. Opowiada o poczuciu winy, o chęci naprawienia swoich błędów, a także o nieuchronnym upływie czasu i potrzebie akceptacji życia takim, jakie ono jest. Przy okazji przemyca drobny wątek LGBT i zachwyca kilkoma autentycznie poruszającymi scenami. Kiedy trzeba, śmieszy, kiedy indziej wywołuje emocje efektownymi scenami akcji. Technicznie stoi na bardzo wysokim poziomie, choć zapewne nie jest to najładniejsza animacja Pixara w historii.

Lista inspiracji twórców jest spora. W filmie tym można dostrzec echa niemal wszystkich ważnych produkcji science-fiction, od Gwiezdnych wojen i Star Treka, przez E.T. i Battlestar: Galactica po Marsjanina, Interstellar i Ad Astra. Może właśnie dlatego historia nie angażuje, a w drugiej części wydaje się wręcz błaha. Konflikt z głównym antagonistą został zbyt słabo naszkicowany, sprowadzając Buzza Astrala na poziom przeciętnego amerykańskiego blockbustera. Mdłego, pustego, ale efektownego i sprawnie zrealizowanego.

Mimo to uważam, że surowe oceny pojawiające się w mediach są na wyrost. Ludzie stawiają je, bo spodziewali się lepszego filmu. Tymczasem na tle całej masy animacji zalewających polskie kina, tych wszystkich Fok kontra rekinów, Zająców Maksów czy rozmaitych opowieści o jeżykach, Buzz Astral autentycznie błyszczy. To dobry film z uroczym Koteksem, ale z całą pewnością kolejny dowód delikatnej obniżki formy Pixara.

Zobacz, jeśli:
– Lubisz filmy Pixara
– Kochasz Toy Story
– Masz ochotę na odrobine science-fiction
– Uwielbiasz koty

Odpuść sobie, jeśli:
– Liczysz na głęboką i poruszającą animację          

Michał Zacharzewski

Buzz Astral, Lightyear, 2022, reż. Angus MacLane

Ocena: 6,5/10

Polub nas na Facebooku i Twitterze.
Polub nas w serwisie Media Krytyk.
Sprawdź dostępność na platformach filmowych i VOD.

Reklama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.