Samson

To nie jest popularne w ostatnich latach kino religijne, pełne łagodnych, dobrodusznych bohaterów, którzy pomiędzy jedną modlitwą a drugą gotowi są poświęcić swoje życie dla innych. Samson bliższy jest filmom biblijnym z lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku bądź wręcz tym z gatunku fantasy. Bliski jest choćby Conanowi albo Herculesowi, którego bohater za sprawą mięśni broni swojego ludu. Wiara owszem, pojawia się, ale w sumie nie wiadomo, o jakiego Boga tu chodzi. Równie dobrze mógłby to być Crom albo Swarożyc.

Potężnie umięśniony Samson (Taylor JamesLiga Sprawiedliwości) prowadzi spokojne życie w wiosce zamieszkanej przez Hebrajczyków. Co prawda jeszcze przed swoimi cudownymi narodzinami został wybrany przez Boga na tego, który naród wybrany wyzwoli, ale póki co nie bardzo wie, jak to zrobić. Filistyni coraz bardziej cisną jego bliskich i sąsiadów, a wszelkie próby nieposłuszeństwa bardzo surowo karzą. W końcu okrutny książę Ralla (Jackson RathboneZmierzch) zaczyna interesować się samym Samsonem. Kiedy uwięzi jego ukochaną, ten odważy się działać.

Samson w efektowny sposób stara się opowiedzieć historię starotestamentową. Ma to swoje konsekwencje. Bóg najpierw pomaga bohaterowi zabić trzydziestu żołnierzy obozujących pod miastem, potem zaś – podczas wielkiej bitwy – pozwala zabić oślą szczęką okrągły tysiąc ludzi. W efekcie widzimy na ekranie wielkie bitwy oraz drobne starcia i bójki na pięści. Do tego zapasy Samsona z lwem, odtworzone komputerowo miasto, wreszcie ludzi w strojach z epoki. A zatem obrazy widowiskowe, które mogłyby być ozdobną każdego filmu fantasy. Niestety, są wykonane na poziomie telewizyjnym.

To chyba największa wada Samsona. Przebrzmiałe nazwiska w obsadzie, średniej jakości CGI, wreszcie kolorowa, słoneczna wersja świata, który znamy ze współczesnych filmów historycznych. Tu mieszkańcy wioski zagrożonej głodem szeroko się uśmiechają, kobiety są nieskazitelnie piękne, zbroje królów lśniące, a wojownicy okazują się zadbani i czyści. Osoby głęboko wierzące dostrzegą  w tym filmie odpowiadające im wartości; choćby to, że Samson w trudnych chwilach zwraca się do Boga. Być może jednak będą zniesmaczone sporą brutalnością filmu. Osoby mniejszej wiary uznają Samsona za tanie kino w stylu greckich mitów. I będą zawiedzione. Wierzę w to.

Zobacz, jeśli:
– Jesteś osobą głęboko wierzącą
– Lubisz telewizyjne adaptacje przygód Herculesa

Odpuść sobie, jeśli:
– Rażą cię przeciętne efekty CGI
– Nie przepadasz za aktorami, którzy od dawna nic dobrego nie zagrali

Michał Zacharzewski

Samson, 2018, reż. Bruce MacDonald, wyst. Taylor James, Billy Zane, Jackson Rathbone, Rutger Hauer, Caitlin Leahy, Lindsay Wagner, Frances Sholto-Douglas, Greg Kriek

Ocena: 4,5/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.