San Andreas

Hitchcock utrzymywał podobno, że film powinien rozpocząć się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie powinno stale rosnąć. Sformułowania „trzęsienie ziemi” użył oczywiście w sensie przenośnym, mając na myśli emocjonujące sceny wywracające życie bohaterów do góry nogami, ale twórcy San Andreas najwyraźniej o tym nie wiedzieli. Dlatego potraktowali jego radę dosłownie i rozpoczęli właśnie od trzęsienia ziemi.

Potężny wstrząs niszczy słynną tamę Hoovera. Tymczasem rozwodzący się właśnie pilot straży pożarnej Los Angeles Ray (Dwayne JohnsonSzybcy i wściekli, Jumanji) planuje wycieczkę do San Francisco. Wstrząsy powodują, że jego córka zostaje uwięziona w samochodzie zaparkowanym na parkingu pod jednym z wieżowców. Tatuś nie ma wyboru. Musi czym prędzej teleportować się na miejsce i ją uwolnić. Nie wie, że wstrząs był tylko zapowiedzią gigantycznego trzęsienia ziemi, a tytułowy uskok San Andreas jeszcze nieraz da o sobie znać.

San Andreas to nowoczesne kino katastroficzne. Nowoczesne, czyli przeładowane efektami specjalnymi. Ziemia drży i faluje, potężne budynki walą się z łoskotem, a bohaterowie dokonują cudów niedostępnych zwykłym śmiertelników. Kilka różnych historii – z obowiązkowym w epoce narodowego socjalizmu wątkiem złego szefa korporacji – przeplata się wzajemnie, prowadząc do nie mniej efektownego końca. I zgodnie z radą Hitchcocka napięcie nie siada nawet na chwilę.

Oczywiście pod warunkiem, że widz jest w stanie kupić to, co dzieje się na ekranie: komputerowe efekty, nieskomplikowane postacie, naciąganą fabułę. Film z całą pewnością nie jest tak głupi jak Geostorm czy równie naiwny co 2012, ale w paru scenach irytuje kinowymi schematami. Wystarczy jednak przymknąć oko, by całkiem dobrze się bawić. Dwayne Johnson już dawno wyrósł na następcę gwiazd kina lat osiemdziesiątych, Schwarzeneggera czy Stallone. Tym filmem udowadnia, że zasługuje na tego typu zaszczyty. W końcu kto jak nie on stawiłby czoła trzęsieniu ziemi?

Zobacz, jeśli:
– Lubisz wielkie widowiska
– Masz słabość do The Rocka
– Od picia trzęsie ci się ręka. Lubisz filmy, gdy innym też się wszystko trzęsie

Odpuść sobie, jeśli:
– Nie lubisz nadmiaru efektów specjalnych
– Irytują cię absurdy fabularne

Michał Zacharzewski

San Andreas, 2015, reż. Brad Peyton, wyst. Dwayne Johnson, Carla Gugino, Alexandra Daddario, Paul Giamatti, Art Parkinson

Ocena: 6,5/10

Polub nas na Facebooku!
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk.

 

Reklamy

2 uwagi do wpisu “San Andreas

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.