The Quake. Trzęsienie ziemi

Kompletnie nie wiem, skąd wziął się taki tytuł. Trzęsienie ziemi jest oczywiście jasne, ale The Quake? Czyżby chodziło o skojarzenie z grą komputerową? No bo jeśli komuś zależało na zachowaniu oryginalnego tytułu, to powinno być Skjelvet. To przecież film norweski, kontynuacja dobrze przyjętej Fali. Powracają nawet ci sami bohaterowie, tylko kataklizm jest zupełnie inny. Jakby bardziej oklepany.

Po nieszczęściach części pierwszej geolog Kristian Eikjord zdziczał. Rzucił rodzinę, wyprowadził się na jakieś odludzie i tam próbuje pogodzić się z ofiarami, którym nie zdołał uratować życia. Odwiedziny córeczki nie wyrywają go z marazmu, zresztą szybko odstawia ją na prom i puszcza samą do domu. Budzi się dopiero, kiedy z wiadomości telewizyjnych dowiaduje się o śmierci swojego kolegi. Mężczyzna zginął w tunelu niedaleko Oslo, gdzie prowadził badania dotyczące tajemniczych wstrząsów. Nie chciał przyjąć, że powodują je budowlańcy. Obawiał się najgorszego…

Tytuł nie pozostawia wątpliwości – facet miał rację. Kristian to czuje, dlatego wraca do Oslo i próbuje ostrzec ludzi przed zbliżającym się kataklizmem. Ta część filmu trzyma w napięciu, choć jest nieco rozwleczona. Jak to w kinie europejskim, twórcy sporo czasu poświęcają sprawom rodzinnym bohatera, a także jego zmaganiom z jajogłowym szefem centrum kryzysowego. Samo trzęsienie trwa może z 30 sekund – zrealizowano je co najmniej poprawnie – i zaraz potem rozpoczyna się dramatyczna walka o życie. Kristiana i jego rodziny, bo o losie innych ludzi niewiele się dowiadujemy.

Dobrze się to ogląda. Z całą pewnością nie jest to tak film efekciarski jak choćby San Andreas, za to zachowano rozsądne proporcje między akcją a dramatem. Zadbano o sensowny rysunek psychologiczny postaci i pozwolono widzowi bać się o ich życie. Trochę szkoda, że nie wszystko wyjaśniono (co oznacza, że skała pod miastem jest krucha?), że sięgnięto po zbyt wiele gatunkowych klisz. To jednak nie psuje dobrego wrażenia. The Quake. Trzęsienie ziemi to ciekawa propozycja dla miłośników kina katastroficznego. Może nie wstrząśnie, ale wstrzęsie jak za dawnych lat.

Zobacz, jeśli:
– Wybierasz się do Oslo
– Lubisz filmy, w których wieżowce walą się na ziemię

Odpuść sobie, jeśli:
– Oczekujesz szybkiego tempa i masy zniszczeń
– Liczysz na filmową wersję Quake’a ID Software

Michał Zacharzewski

The Quake. Trzęsienie ziemi, Skjelvet, 2018, reż. John Andreas Andersen, wyst. Kristoffer Joner, Ane Dahl Torp, Edith Haagenrud-Sande, Kathrine Thorborg Johansen, Hoff Oftebro

Ocena: 6/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.