Fun Size Horror: Volume One

Składanki krótkometrażowych horrorów powstają od lat. Niektóre z nich – jak Strefa mroku czy choćby Southbound – są naprawdę interesujące. Krótkie, trwające około dwudziestu minut nowele zaskakują i jednocześnie niepokoją. Są dostatecznie długie, by zainteresować widza, a jednocześnie na tyle krótkie, by nie przynudzać. Szkoda, że twórcy Fun Size Horror: Volume One nie zdecydowali się na taki właśnie format zamówionych produkcji.

Szorty w Fun Size Horror: Volume One są stanowczo zbyt krótkie. Krótsze nawet niż te z ABCs of Death 2. Z reguły trwają od jednej do pięciu minut i siłą rzeczy nie mają kiedy zbudować atmosfery czy zainteresować losami bohaterów. Z reguły od pierwszego ujęcia wiadomo, czym scenarzysta będzie starał się nas zaskoczyć. Coś wyskoczy z szafy, wciągnie do ciemnego pokoju albo po prostu rzuci się komuś do gardła. Ten zaskakujący brak kreatywności nie dziwi, bo twórcami tych dzieł są z reguły ludzie kompletnie nieznani, stawiający swoje pierwsze i zapewne ostatnie kroki w branży filmowej.

Zaledwie kilka filmików trzyma przyzwoity poziom. Tak jest z urodzinami pewnej sześciolatki, która z uwagi na swoje oryginalne zainteresowania otrzymuje nietypowe prezenty. A raczej typowe – nietypowe jest to, co z nimi później robi. Frapuje również odcinek pewnego reality show w stylu Big Brothera, w którym mieszkający ze sobą ludzie eliminują się w dosłownym sensie tego słowa. No i kobieta budząca się w trumnie, będąca przedmiotem zakładu. Stanowczo za dużo tu jednak strychów, pokojów i szaf, w których coś straszy.

O tym, że produkcje są zdecydowanie zbyt krótkie, twórcy szybko się przekonali. Do drugiej części antologii włożyli o połowę mniej i osiągnęli znacznie lepszy efekt. Fun Size Horror: Volume One można spokojnie sobie odpuścić. Sprawdza się jedynie jako materiał poglądowy dla studentów kręcących własne krótkie produkcje. Warto uczyć się na cudzych błędach.

Zobacz, jeśli:
– myślisz o kręceniu własnych szortów
– nałogowo spożywasz kino grozy
– szukasz inspiracji… tu jest parę ciekawych pomysłów

Odpuść sobie, jeśli:
– chcesz się przestraszyć
– lubisz być zaskakiwanym
– cenisz oryginalność

Michał Zacharzewski

Fun Size Horror: Volume One, 2015, wyst. Garrett Bales, Linn Bjornland, Amber Marie Bollinger

Ocena: 4/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s