Mała Wielka Stopa

Europejskie animacje z reguły nie są tak efektowne jak amerykańskie. Różni je kreska, kadry, tempo akcji, wreszcie sam sposób opowiadania. Wilk w owczej skórze czy Robinson Crusoe przeznaczone są dla młodszych dzieci niż choćby Bociany, z kolei Riko prawie bocian i Balerina wydają się skromniejszymi kuzynami takiego Gru, Dru i Minionki. Cieszy więc, że belgijsko-francuskia Mała Wielka Stopa to produkcja stojąca na najwyższym, amerykańskim poziomie. Dopracowana, efektowna, zabawna, a przy okazji odpowiednio szalona.

Akcja toczy się w Stanach Zjednoczonych. Adam, nastolatek wychowujący się bez ojca, zaczyna dojrzewać. I to w bardzo dziwny sposób – pod wpływem adrenaliny powiększają mu się stopy, a włosy odrastają ekspresowo. Chłopak długo nie może zrozumieć, co się z nim dzieje. Dopiero kiedy trafia na ślad swojego rzekomo nieżyjącego rodzica i odwiedza go w lesie gdzieś na prowincji, odkrywa oczywistą prawdę o swoim pochodzeniu. Nie oznacza to, że wreszcie pozna smak świętego spokoju. Pewien zły człowiek chce złapać jego tatę i bardzo dokładnie przebadać…

Twórcom filmu Mała Wielka Stopa udało się poruszyć kilka istotnych tematów. Bohater nie tylko ma problemy w domu (brak ojca, nadopiekuńcza matka), ale i w szkole (okrutni starsi koledzy). W lesie musi walczyć ze złą korporacją, w której pieniądze biorą górę nad etyką. Uczy się też dbać o przyrodę. Ów gatunkowy ciężar zrównoważony jest wszechobecnym humorem, kolorowymi kadrami i szybkim tempem akcji, w którym pojawiają się pościgi, „strzelaniny” i międzygatunkowe bijatyki. Do tego dochodzą bowiem gadające zwierzątka, które uwielbiają widzowie w każdym wieku.

Obraz ma swoje słabości. Rozwija się w sposób przewidywalny, często na bakier z logiką, a niektóre dowcipy wydają się nietrafione.  Nie zmienia to faktu, że dzieciaki będą zachwycone, a i dorośli – wychowani na familijnym kinie przygodowym lat osiemdziesiątych – kilka razy uśmiechną się od ucha do ucha. Bo Mała Wielka Stopa stanowi hołd dla kina sprzed trzech dekad. Beztroskiego, zwariowanego, nie zawsze mądrego. Ale relaksującego!

Michał Zacharzewski

Mała Wielka Stopa, The Son of Bigfoot, reż. Ben Stassen, Jeremy Degruson

Ocena: 6/10

Polub nas na Facebooku!
Spis naszych recenzji na serwisie Media Krytyk. 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s