Troje na gigancie

Podobno co dziesiąty Polak jest niepełnosprawny. Schorzenia ma różne, od niedostrzegalnych gołym okiem chorób rozwijających się w organizmie przez zaburzenia psychiczne po te najbardziej widoczne, bo ruchowe. Jak często osoby chore pojawiają się w naszym rodzimym kinie? Prawie wcale! Podobny problem ma z niepełnosprawnymi kino europejskie i amerykańskie. Producenci twierdzą, że widzowie nie chcą oglądać filmów o osobach chorych. W rzeczywistości po prostu nie umieją o nich opowiadać.

Troje na gigancie to niezależna komedia obyczajowa opowiadająca o trójce bardzo nietypowych młodych ludzi. Vincent cierpi na syndrom Tourette’a, czyli zespół tików ruchowych i głosowych. Potrafi siedzieć spokojnie i szeroko się uśmiechać, by nagle wygiąć się i rzucić w przestrzeń jakieś przekleństwo. Obrazić swojego rozmówcę. Zmieszać go z błotem. Nic dziwnego, że nie ma zbyt wielu przyjaciół. Po śmierci matki jego ojciec – polityk żyjący obecnie z inną kobietą – podejmie decyzję o umieszczeniu go w prywatnym ośrodku leczniczym. Tam chłopak pozna Marie zmagającą się z anoreksją i Aleksa cierpiącego na zestaw utrudniających życie fobii. Razem wymkną się spod kurateli lekarzy i wyruszą nad ocean, by rozsypać prochy mamy Vincenta.

O trzech chorych osobach można opowiedzieć w sposób poważny, chociażby tak, jak to zrobiono w Motyl. Still Alice. Byłyby łzy wzruszenia, zaduma nad losem chorych i wyrazy współczucia. Na szczęście reżyser Gren Wells zdecydował się, że nakręci komedię. Że pośmieje się z chorób swoich bohaterów, ale w sposób serdeczny, pełen zrozumienia. W ten sposób przyzwyczai nas, widzów, do tego typu schorzeń, a przy okazji opowie ciepłą, romantyczną historię o grupce młodych ludzi, którzy szukają swojego miejsca w świecie.

Ta sztuka udała mu się nie tylko za sprawą dobrego scenariusza łączącego humor z kinem drogi, ale i dzięki dobrej grze aktorów. Robert Sheehan i Dev Patel są szalenie widowiskowi. Mniej efektowną rolę Zoe Kravitz poprzedziła zrzuceniem kilkudziesięciu kilogramów. Na drugi planie błyszczy były terminator Robert Patrick, który przekonuje jako wymagający ojciec. Troje na gigancie to fajne, pozytywne kino z nietypowymi bohaterami. Żadne arcydzieło, ale ogląda się przyjemnie.

Wojciech Kąkol

Troje na gigancie, The Road Within, reż. Gren Wells, wyst. Robert Sheehan, Zoe Kravitz, Dev Patel, Kyra Sedgwick, Robert Patrick

Ocena: 7/10

Polub nas na Facebooku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s